93 WDS – kompromis po nowotomysku, oraz strona www, nasze zaciemnione okno na świat.

Na początku 93 odcinka WDS – a, chciałem przeprosić I Sekretarza, bo zapewne jest mu bardzo smutno i pewnie się martwi, że o nim nie pamietam. I Sekretarzu nic z tych rzeczy, możesz się nie obawiać – ja cały czas o tobie pamiętam, tylko tyle się dzieje, że nie mam za bardzo miejsca na łamach WDS – a, żeby zajmować się, jakimś tam maluczkim człowieczkiem. No ale z pewnością o tobie nie zapomniałem i z pewnością jeszcze nie raz o sobie przeczytasz (a tym samym duża rzesza – co raz większa – czytelników WDS – a). Dziś tylko napiszę, że I Sekretarza opuszczają kolejni sojusznicy, koledzy, poplecznicy i to tak oficjalnie, czyli że prosto w twarz mówią mu baj, baj… I Sekretarzu. Tak Przy okazji, te ostatnie rejterady, to nie koniec… naprawdę I Sekretarzu… niedługo zostaniesz… sam… samiutki… jak… każdy komu nigdy nie można ufać. Podsumowując niejakie stowarzyszenie o nazwie „Forum coś tam, coś tam” – zanika 😊.

Jak to śpiewała Republika?… aaaa już wiem… „Gdzie oni są? Ci wszyscy moi przyjaciele ele, ele, ele,… Zabrakło ich, choć zawsze było ich niewielu elu, elu, elu..

W ostatnich dwóch odcinkach opisałem pierwszą cześć sesyji, która miała być budżetową. Jednak nie była, bo Hibi Bezczelnik poprosił nieporadnych o spotkanie poza sesyją, czyli takie troszkę tajne. Co tam ustalili? Jak zwykle to samo, czyli tak jak chciał Hibi Bezczelnik. Hibi Bezprawnik użył nawet szantażu, bo stwierdził, że i tak nie zgłosi do budżetu szkoły jedynki i tego co chcą nieporadni. Niestety, rzeczywiście mógłby tak zrobić. Na tej drugiej części sesyji też oczywiście było śmiesznie, ale naprawdę nie chce mi się w szczegółach o tym pisać, bo to już po prostu staje się nudne. Nieporadni nic nie potrafią przewalczyć – a wiecie dlaczego? Bo nie potrafią działać wspólnie i nawet ci, którym rzeczywiście zależy na tym mieście, nic nie mogą zrobić – ponieważ jest ich za mało. Dlaczego za mało? Bo wielu z pozostałych to po prostu karierowicze i priorytetem dla nich jest to, czy wyborcy nie zrozumieją czegoś źle lub nieopacznie i czy z tego powodu, za niecały rok – nie pogonią im kota. Nie ważne dobro miasta i gminy – ważny jestem ja i mój grajdołek. Tylko jak pada miasto i gmina, to wcześniej czy pózniej grajdołek też zejdzie na tak zwane psy. Powiem wam tyle, że na sesyji pełno było górnolotnych słów (tylko słów, bo czynów nie), wymuszeń zobowiązań, hipokryzji Nieudolników i kunktatorstwa. Pewnie zadajecie sobie pytanie, którzy to ci dobrzy, a którzy ci beznadziejni z nieporadnych. Powiem wam tak – oceńcie to sami – ja zwracam wam na to szczególna uwagę. Właśnie! W tym miejscu po raz pierwszy składam pewna deklarację. Mianowicie – WDS nie będzie stał w zbliżającej się kampanii po żadnej stronie. Nie będę namawiał na głosowanie na konkretną osobę. Będę tylko szczerze namawiał, żeby pogonić tych szkodników, którzy teraz niszczą co im w łapy wleci. Pogonić Nieudolników i ich wazeliniarzy! WDS powstał, jako apel, pewnego rodzaju krzyk sprzeciwu przeciwko Hibiemu Bezprawnikowi i to się nie zmieni. Mam mnóstwo wad, ale na pewno nie jestem chorągiewką na wietrze i nie biegnę tam, gdzie ktoś rzuci przysłowiowe pięć złotych, krzycząc przy tym APORT! Ale o tym, mam nadzieję drodzy czytelnicy, dawno już się przekonaliście.
Wracając do sesyji, to chcę tylko wspomnieć o jednej sytuacji. Nieporadny Rydwan próbował walczyć o inwestycje dla swojego okręgu. Jak sam mówił, przez trzy lata, jedyna rzecz jaka podziała się na jego terenie, to postawienie znaku drogowego. Niestety koledzy go nie poparli, a myślę że niektórzy nawet przeszkodzili (zastanawiam się, czy nie zdają sobie sprawy, że tak działając osłabiają swoje szanse na ponowny wybór?) Rydwanie, zadam ci pytanie. Jak myślisz, czy może byłoby inaczej, czy może koledzy wsparliby ciebie, gdybyś zawsze był lojalny? Gdybyś nie zaczął swego czasu z lekka „kolaborować” z ekipą Hibiego Bezczelnika?
Koniec, końców – z pewnością będziemy obserwować, wyborcze działania pod publiczkę Hibiego Bezprawnika i jego wazeliniarzy. A właśnie – miałem dokończyć dowcip wyjaśniający pojęcie kompromisu na jaki „poszli” nieporadni – zatem, wspomniany pracownik wszedł do szefa z tym mocnym postanowieniem, załatwienia sobie podwyżki, za pomocą szantażu, który miał brzmieć „bo inaczej się zwolnię”. Po około 10 minutach wychodzi z gabinetu szefa. Koledzy wręcz rzucają się na niego i ciekawością pytają:
– No i co?
– A nic takiego, poszliśmy na kompromis.

– to znaczy?

 – To znaczy, że on mi nie daje podwyżki, a ja się nie zwalniam. 😊😊😊
Tak nieporadni właśnie, tak to wyglądało!
A jeśli liczą na to, że Hibi Bezczelnik dochowa jakichś ustaleń, że na 2019 rok wpisze to co oni chcą – to chyba każdy nieporadny, który tak myśli z głupim się przez lustro widział. Wiecie jak będzie, kiedy bedą ustalać budżet? Piłsudskiego będzie rozkopana, niczym wykopaliska w Biskupinie przed wojną (bo znając fachowość ekipy Hibiego, to ciężko mu będzie wykonać to zadanie). W kolejny budżet Hibi Bezczelnik wpisze wszystko co się będzie nadawało na kiełbasę wyborczą i będziemy słyszeć teksty w stylu: „patrzcie jak się pięknie Piłsudskiego robi, już prawie skończona, a zobaczcie ile jeszcze chcę wam zrobić. Wybierzcie mnie znów, bym dokończył to dzieło”. Hibi Bezczelniku, być może niektórzy z nieporadnych dadzą się nabrać na takie gadanie. Jednak my – ta prosta gawiedź, która często masz gdzieś – już nie!

 

Zapewne pamiętacie, że ostatnio Fotograf w jednej z interpelacji pytał, co z dawno obiecanym lodowiskiem. Ja już wiem, jaki był prawdziwym powód tego, że lodowisko nie powstało. Oto on.

Tak przy okazji. Hibi Nieudolnik odpowiadając Fotografowi na to zapytanie, napisał że postępowanie przetargowe prowadził OSiR, czyli kolejny spadochroniarz z Wolsztyna – Łoza. Hibi napisał, że „… brak realizacji inwestycji, spowodowany jest błędnym obliczeniem wartości szacunkowej zadania oraz błędnym ustalenia jego zakresu przedmiotowego…”. Co to oznacza? Ano to, że Łoza znów coś spie…, a taki miał być piękny, amerykański… przepraszam wolsztyński. Taki fachowiec. Zorganizować jakiś turniej, czy inne publiczne wygibasy, nie jest trudno. Jednak byście dyrektorem OSiR, to zupełnie inna bajka. Tu trzeba fachowca, a nie kogoś, kto nawet szacunkowej ceny nie potrafi ustalić. Zaraz, zaraz… a czy Łoza nie jest ciągle publicznie chwalony przez Hibiego Bezczelnika i jego wazeliniarską świtę? Bo coś mi się zdaje, że piania na temat wspaniałości tego co robi Łoza, to się już troszku nasłuchaliśmy. Na miejscu nieporadnych sprawdziłbym, kiedy i jakie nagrody dostał Łoza, bo może i za prace nad stworzeniem lodowiska w naszem mieście, też został zgratyfikowany. Pamiętam, jak zwolennicy Hibiego (znaczy nie jakaś zaraz masa, ze dwóch, trzech ich było) na znanym społecznościowym portalu, wychwalali Nieudaczników, za to lodowisko. Pamietam te teksty, że wreszcie, że można, że poprzednicy byli do du…, że itd. itd. Ja się zapytowuje – gdzie wy piewcy teraz jesteście? Jakoś was nie słychać?

Nie wiem czy zauważyliście, ale powstała nowa strona internetowa i to nawet z aplikacją do pobrania na telefon – normalnie Ameryka jakaś. Problem jest zgoła inny. Jeden rzut oka na nową stronę, powoduje iż od razu widzimy, że dzieło to jest po prostu do du… Z aplikacją też są oczywiście problemy (na ten przykład problemy ze ściągnięciem na telefony z nadgryzionym owocem w logo). No dobra, zawsze początki są trudne – jednak w tym wypadku raczej być nie powinny. Dlaczego? Ano dlatego, że całość kosztowała nas prawie 20.000 złociszy polskich, czyli bardzo dużo, a nawet bardzo za dużo. Jedna z sąsiednich gmin zrobiła swoją stronę www za całe 4.000, zaś za aplikacje nie zapłaciła ani grosza, zamiast tego będzie od momentu uruchomienia pełnej i sprawnej aplikacji będzie płacić za nią miesięczny abonament. No właśnie, nasuwa się od razu pytanie, czy oprócz tej horrendalnej kwoty, za aplikację też będziemy płacić abonament? Przecież taka aplikacja musi być cały czas aktualizowana, ulepszana – kto to będzie robił? No chyba, że za każdą taką aktualizację będziemy becelować kolejne bejmy? Bardzo bym chciał, żeby jakiś nieporadny o to zapytał, bo Dziad Borowy który dostał odpowiedz na zapytanie o informacje publiczną w tym temacie powiedział, że odpowiedź ta jest niepełna. Na ten przykład widać że jest jakiś aneks do umowy, ale nie ma możliwości odczytania jego treści, a to może być kluczowy dokument? Poza tym gmina o której wspomniałem tworząc swoją nowa stronę, dała zarobić lokalnemu przedsiębiorcy, a my? My wybraliśmy firmę z Poznania – dobrze, że chociaż nie np. z Wrocławia 😊. Smaczku dodaje rownież forma wyboru firmy, która „uszczęśliwiła” nas tym gniotem. Wyobraźcie sobie że zapytanie ofertowe poszło tylko do czterech firm, jako że to niby zamowienie specjalistyczne, czy coś w tym guście. Sprawdziły te firmy moje niezawodne wiewiórki, i tak:
Pierwsza firma – w ogóle nie tworzy stron www. Zajmują się przede wszystkim budową sieci… hmmmm…. – No rozumiecie, że musiała odpaść, tym bardziej, że jak donosi Wiewiórka Przedowniczka, zaoferowali usługę za prawie 50.000 złociszy – od początku chciała odpaść?  (tylko po cholerę wysyłano do niej zapytanie ofertowe?)
Druga firma – w ofercie stoi napisane, że robią strony www i aplikacje (kurde super normalnie). Jednak wiewiórki zadały sobie więcej trudu i sprawdziły tak zwane portfolio firmy, czyli dokument w którym firma chwali się co, gdzie i dla kogo zrobiła. Niestety w całym tym dokumencie nie znalazły ani jednej wzmianki o jakiejś stworzonej przez nich aplikacji – a nie wierzę, żeby się tym nie pochwalili, gdyby takową kiedyś wykonali. No to rzeczywiście specjalista niesamowity (tylko po cholerę wysyłano do niej zapytanie ofertowe?)
Trzecia firma – jak powiedziały wiewióry, jest to typowy wykonawca stron internetowych i po prostu nie robi żadnych aplikacji na tak zwane urządzenia mobilne, czyli na ten przykład nasze telefony (tylko po cholerę wysyłano do niej zapytanie ofertowe?).
Czwarta firma – w tej sytuacji wygrała i mogła dyktować warunki, bo przecież więcej specjalistów na rynku ni ma 😊.
Jak widzicie wygrana firma, jeszcze przed przetargiem… ups… przepraszam… przejęzyczenie… już po przetargu, miała niesamowicie silną konkurencje i musiała się strasznie nagimnastykować z tą ofertą i równie straszliwie schodzić z ceny, żeby ten przetarg wygrać. Stąd też kwota prawie dwudziestu kafli. Nic dodać, nic ująć – taka nasza szara rzeczywistość. Dobrze tylko, że w oddali widzimy już metę tej mordęgi – o tym na samym końcu tego odcinka.
Znana Wielkopolska Gazeta, głosiła coroczny plebiscyt na tak zwaną osobowość roku. Jest tam kilka kategorii. Dlaczego o tym pisze? Ano z trzech powodów. Pierwszym jest Dziad Borowy, którego ktoś nominował do tej nagrody. Drugim jest Fotograf, który doznał tego samego zaszczytu. Trzecim powodem jest jedna kategoria wśród tych osobowości. Jest to kategoria – samorządowiec roku 2017. Razem z wiewiórkami na wyścigi rzuciliśmy się do przeglądania odpowiedniej podstrony, szukając tej jednej – jedynej nominacji. I co? I du… – kolejna porażka Hibiego Bezczelnika, Durszlaka, i tym podobnych – ani widu, ani słychu! Patrzcie, nikomu – dosłownie nikomu nie przyszło do głowy, żeby nominować (robi się to za darmo, dopiero głosowanie na zwycięzcę jest esemesami, czyli płatne) nasze słońce narodu, naszego wielkiego niezłomnego PARTACZA! To chyba jest znamienne – nie uważacie? 😊.

Do wyborów pozostało

294 dni

WYTRZYMAMY 😊.

A w kolejnym odcinku o nowym biurze podróży w Nowym Tomyślu – PlatanTour. Ma bardzo ciekawe hasło reklamowe „Za wasze pieniądze, na wycieczkę pojadą inni”

Reklamy

92 WDS – Druga część o sesyji, czyli mistrzowie ściemniania w roli głównej

W 92 odcinku satyrycznego doniesienia wracamy do obrad sesyji niby budżetowej. Od razu zaznaczam, że w tej opowieści nie wszystko będzie chronologicznie, bo jak zwykle wszyscy przeskakiwali z tematu na temat, a ja starałem się, by było bardziej tematycznie, niż chronologicznie.
Pamiętacie z poprzedniego odcinka „spontaniczne” wystąpienie Szybkiego BMW. Dość mądrze i bardzo rzeczowo przedstawił argumenty za szkołą z numerkiem 1, nieporadny Janko Muzykant (polecam wysłuchanie tej wypowiedzi). Jedynym troszkę bardziej emocjonalnym zdaniem było… „te dzieci też zasługują na dobre warunki nauki…”.

Janko Muzykan z pozoru sama słodycz, ale jak walnie smyczkiem przez grzbiet…. 😊

Czytaj dalej