54 WDS – Prezenty, wpadki, koniec roku i kolejny z Alfabetu Nieporadnych

No to zaczynamy 54 odcinek satyrycznego doniesienia, bo znów się podziało. A podziało się tyle, że pewnie i 55 odcinek pokaże się dość szybko 😊.
Na początku pochwalę się prezentami jakie przyniósł mi Gwiazdor. Nie wiem skąd skubany wie, ale jak nic musi mieć swoje wiewiórki na usługach i to niezłe. Główny prezent był bardzo gustownie opakowany:

img_1896
Dostałem tez bardzo fajne poduszki

img_1895

No ale jak już jesteśmy przy prezentach, to podczas ostatniego spotkania z wiewiórkami, zauważyłem, że moje gryzonie jakoś dziwnie się zachowują. To szepczą po kątach, to się podśmiechują, żywo przy tym gestykulują. Oczywiście wiedziony ciekawością, przycisnąłem gryzonie i wydobyłem z ich gardziołek o co chodzi. Okazało się, że wiewiórki miały zebranie na którym prawie jednogłośnie stwierdziły, że nie mogą być samolubnymi i chcą się podzielić orzeszkami z tymi, którzy im donoszą. Wysłały więc do urzędu naszego miasta paczkę, w której były mniejsze paczki zaadresowane każda do innego naczelnika wydziału. W paczkach były woreczki z orzeszkami w liczbie odpowiadającej liczbie pracowników w danym wydziale.

img_1893

Tak wyglądały woreczki, bo kilka wiewiórka zostało o dały mi na pamiątkę.

Do każdej paczki dołączony był też list tej treści: „Szanowny Panie Naczelniku, na ostatnim zebraniu, postanowiłyśmy, że nie możemy być samolubne. Dlatego też przesyłamy na Pana ręce, dla całego Pana wydziału część naszej orzeszkowej prowizji, z życzeniami by ten Nowy Rok przyniósł nam wiele obfitości i mądrości (nie tylko naszej). Pozdrawiamy Wiewiórki z platana.”
Skubane wiewiórki zaczynają mnie denerwować, bo już nie tylko donoszą, ale także zaczynają wprowadzać w życie własne decyzje i pomysły. No ale muszę przyznać z pokorą, że ten pomysł był wyśmienity. Tym bardziej, że oprócz paczek do naczelników, wysłały też paczuszkę z kilkoma woreczkami do samego Mortadeli. Powiedziały, że nie mogły o nim zapomnieć, a jak zacytowały mi list jaki dołączyły do paczki wszystko mi się wyjaśniło dlaczego: „Szanowny Panie Durszlak, na ostatnim zebraniu, postanowiłyśmy, że nie możemy być samolubne. Dlatego też przesyłamy Panu część naszej orzeszkowej prowizji, z życzeniami by ten Nowy Rok przyniósł nam wiele obfitości i mądrości. Otrzymał Pan najwięcej orzeszków ze wszystkich, ale rozdzielałyśmy to według zasług w donoszeniu nam nowinek. Jeszcze raz bardzo dziękujemy i pozdrawiamy Wiewiórki z platana”. Powiem szczerze, że mnie rude kity rozbawiły do łez. Tym bardziej, że oczywiście podglądały na parapetach rozdawanie paczek. Jak mówią w całym urzędzie było głośno o wiewiórkowym prezencie. Ciekawe tylko, czy naczelnicy wszystkich wydziałów rozdali woreczki pracownikom (w kilku tak się stało). Jeśli któryś z państwa naczelnikowstwa tego nie zrobił, to znaczy że sam stwierdził, iż zasłużył na całą przesłaną prowizję 😊.
Ostatnio opisywałem komisje wspólną, dotyczącą budżetu. Podziało się na niej jeszcze kilka fajnych rzeczy. Ponieważ sam Czechosłowacki Kartofel (jak go nazwał komentujący na WDS-ie – Błażej), powiedział Durszlakowi wprost, że kłamie i gada banialuki. Nasi najwyżsi (tfu…) urzędnicy chcieli bowiem, żeby nieporadni zatwierdzili im tak zwane worki pieniędzy. Co to znaczy? Ano, że na ten przykład na modernizację chodników mają tyle, a tyle kasy, a na na przykład odbudowę dziurawych dróg – inną kwotę. Nieporadni powiedzieli, że dość mają już obietnic Hibiego Nieudacznika i chcą by pieniądze były zatwierdzone na konkretne działania. I to, muszę przyznać, jest wyśmienitym pomysłem, bo system worków pieniędzy, jest poza tym po prostu korupcjogenny. Mowa była już o tym wcześniej, ale oczywiście Durszlak wypierał się tego, jak diabeł święconej wody – No i mu się dostało! Wiewiórki, które były obecne, powiedziały mi, że ze strony Nieudacznika i Nieudacznika – bis, próby odwrócenia niekorzystnej dla nich sytuacji. Skąd wiedzą? Bo sprzęt podsłuchowy mają co lepszy i słyszały jak Durszlak mówi do Hibiego Nieudacznika „… jednak będziemy się musieli z nimi spotkać…”. A jak żeś Durszlak myślał? Że będziesz sobie tu, w Nowym Tomyślu robił swój prywatny folwark? Popsułeś wiele na własnym terenie i teraz tutaj chcesz mieszać? (Tak przy okazji – wiewióry zdobyły nowe wiadomości o cudnym właścicielu, cudownej discopolowej grzywki – więc niedługo kolejny odcinek którego sponsorem będzie spadochroniarz z miasta Szamotuły).
Oczywiście pokłosiem komisji, była sesja na której nie stanął punkt dotyczący budżetu gminy. Punkt wróci po spotkaniu Nieudaczników z nieporadnymi i ustaleniu konkretnych potrzeb miasta i całej zamieszkującej tu gawiedzi, a ma się to podobno stać 9 stycznia. Jednak najfajniejszy moment sesji był wtedy, gdy do głosu wyrywał się Rydwan. Bowiem Czeska Pyra udzielił mu tego głosu, mniej więcej tymi słowami: „… udzielam głosu radnemu Radwanowi vel Rydwanowi…”. Wszyscy (oczywiście oprócz obecnego na sali Durszlaka, bo Hibi gdzieś znikł) gruchnęli gromkim, nieskrywanym śmiechem. Rydwan natomiast powiedział, że może tak być, ale szybko dodał (chyba po karcącym wzroku Durszlaka) „… Ale ja tego nie czytam, ja tego nie czytam!”. Panie Rydwan, a czego pan nie czyta? Znaczy nie czyta pan WDS – a? Aha – a to kto czasem, komentuje satyryczne doniesienia podpisując się Tomasz Radwan? O cholera! Ktoś się pod pana podszywa!
Poza tym, po śmiechu sali widać, że państwo nieporadni w komplecie – również czytają satyryczne doniesienia – to dobrze, bo może coś czasem do nich dotrze.
Zaraz po sesji odbyło się spotkanie z toastem noworocznym. Podobno Hibi Nieudolnik brzdąknął jakieś pseudo życzenia (bo przecież z trudno się spodziewać, by z jego ust wyszło coś prawdziwie miłego i skierowanego na dodatek do innych) i zaraz potem spieprzył do drugiej sali, gdzie siedział sam jak palec… znaczy nie do końca sam, bo zapewne ze swoim drugim ego, czyli rozdwojem, duchowym bratem bliźniakiem, czyli bratem tej drugiej myśli. Jak doniosły mi wiewiórki z okolic wiklinowej muszli, widać zdecydowanie, iż z jego stanem jest co raz to gorzej. Częste melancholie, tak samo częste wybuchy gniewu – to cuś musi znaczyć? Oby tylko jedno – ABDYKACJĘ!

img_1887

Wiem co to znaczy, stać nad przepaścią i nie wiedzieć w którą stronę trzeba iść – No ale ja to jestem skoczną wiewiórką. On ma strasznie prze….e. 

A teraz ostatni news, który ujawnił się dosłownie przed chwilą. Miał być oczywiście wielką tajemnicą, ale chyba ktoś tu nie docenia moich kochanych wiewiórek i ich kuzynek z okolicznych, bliższych i dalszych miejscowości. Do dymisji podała się Pani od funduszy unijnych. Czemu? Podobno dotyczy to wkurzenia nieporadnych na sprawę przerobienia naszego parku na jakowyś cud natury, albo inny Central Park. Okazało się bowiem, że za projekt wydano pieniądze dwa razy. Raz wraz ze swoimi studenciakami 50.000 polskich grajcarów otrzymał Specjalista od palenia stosów na Hibner Platz, czyli ten, której warkocz kończy się tam, gdzie zaczyna się du… Nie wiem za co takie pieniądze, jeśli projekt nie został dokończony? A nie został, ponieważ została zatrudniona kolejna firma, która wykorzystując projekt Podpalacza, zrobiła kolejny – tym razem za… 90.000 polskich grajcarków. Czyli znaczy się wydano 140.000 złotych i nie wiadomo, czy nie będzie to kasiora wyrzucona w błoto. Bo ostatni dzień składania wniosków upływa ostatniego dnia roboczego roku 2016, czyli coś kurna już, chyba niedługo? W projekcie jest rozbudowa infrastruktury sportowej – pal sześć, chociaż uprawiających sport to tam zawsze dość mało. Ma tez powstać kawiarnia z tarasem widokowym na ZOO! Już widzę te tłumy w tej kawiarni, patrzące na ufajdane błotem lamy i inne osły. Wiadomo, lamy plują zjadliwie, a osły są to po prostu osły! Już pewnie większe wzięcie miałaby kawiarnia z tarasem widokowym na urząd. Bliżej centrum, a doznania widokowe dokładnie takie same 😊.

SI Exif

Zastanawiałem się tylko, dlaczego odpowiedzialność za to wszystko ma ponieść pani, która zajmowała się funduszami unijnymi? Przecież to były jak zwykle decyzje samego głównego NIEUDOLNIKA. Który bez niczyjej zgody, zapłacił Podpalaczowi, a i ta druga firma, też pewnie w przetargu wybrana nie była. Coś mi się nie zgadzało, więc zagoniłem gryzonie do roboty, bo nie lubię, gdy przynoszą niekompletne informacje. I co? I miałem rację. Okazało się bowiem, że Hibi Nieudacznik ma znów problem. Pani od funduszy unijnych, stwierdziła że ma dość pracy w złej atmosferze, w ciągłym stresie, z ludźmi którzy są nieudacznikami i z którymi w żaden sposób dogadać się nie można. Pani ta, złożyła papiery a tym samym akces do udziału w konkursie, podobno na takie samo stanowisko, z tym że w mieście… Wolsztyn! I na dodatek wygrała. Cholera jasna – ja nie zgadzam się z taką wymianą – niech pani wraca tutaj, a NIEUDOLNIK niech wraca do Wolsztyna!

KOLEJNA CZĘŚĆ ALFABETU NIEPORADNYCH – tym razem tylko jeden z nich, ale za to jaki!

NIEPORADNY – JARMARKOWA BRAMA – Dostał się do rady w wyborach uzupełniających, abdykacji nieporadnego Kości. Uzyskał ogromne poparcie – zdobył aż 38 głosów i niestety wygrał, ale tylko dlatego, że jego konkurenci to wielkie ofermy. Jak można przerżnąć z kimś kto zdobył tylko 38 głosów? Nieporadny ten najbardziej znany jest z dwóch rzeczy. Po pierwsze, z tego, że co roku stawia na jarmarku wiklinową bramę (stad pseudo) i z tego, że ciągle, bez przerwy, od wielu lat jest upierdliwy. Upierdliwość jego polega na tym, że stara się kwestionować wszystko co związane jest z Henrykiem I zdetronizowanym. Całe swoje siły skupia właśnie na tym i to bez względu na to, czy ma rację czy nie. Wystarczy, że usłyszy jakoś ploteczkę, jakąś niesprawdzona informację w jakikolwiek sposób związaną z poprzednią władzą – od razu uczepia się jej jak krowi placek buta, jak się w go oczywiście wdepnie. Przez to, że z podniecenia nawet nie stara się za bardzo sprawdzić faktów, bardzo często wystawia się na publiczne pośmiewisko. I to wszystko dlatego, że kiedyś, kiedyś po prostu pokłócił się z Wiklinowym Księciem i jak to ludzie maluczcy obraził się na śmierć, zarzekając się pewnie, że zniszczy adwersarza. Jak się okazało, Jarmarkowa Brama również należy do rodu nieudaczników i nic zrobić do końca za bardzo nie potrafi. Tak więc przez wiele lat bycia nieporadnym szczekał jak wściekły, ale karawana szła dalej. Kiedy ostatnimi czasy, nieporadnym nie był, to i tak przychodził na każdą sesję, żeby znów poszczekać. Zorientował się też w pewnym momencie, że samo szczekanie nie pomaga, więc zaczął skamleć i to prosto do ucha samego Hibiego Bezprawnika, podsuwając mu co i raz jeszcze głupsze pomysły. To akurat jest fajne, bo śmiechu przy tym co nie miara. Konkludując – w radzie będzie co raz śmieszniej i niestety straszniej.
ZALECENIA DLA NIEPORADNEGO – Jarmarkowa Bramo, radnym jesteś od wielu lat. Może wreszcie byłoby przyzwoicie, byś zajął się czymś pożytecznym, dla innych – dla swojego okręgu, a nie tylko i wyłącznie dla siebie i swojej wyimaginowanej zemsty. Weź się wreszcie do roboty, bo trafisz do grona permanentnych nierobów.

WDS

Reklamy

53 WDS – Ciemna Tabaka w rogu, oraz trzecia część Alfabetu Nieporadnych

Takie czasy, że musiałem znów napisać – znaczy nie tyle musiałem, ale CHCIAŁEM! Czemu takaż to ochota mnie wzięła na pisanie doniesienia? Oczywiście, przede wszystkim powodem byli, główni bohaterowie tego serialu. Poza tym obiecałem, że WDS – y będą krótsze, a za to częściej się będę ukazywać – więc słowa trzeba dotrzymywać!
Pani Fe dała głos i to poprzez prasę, czyli jedną z naszych wszędobylskich gadzinówek. Co chciała Pani Fe przekazać nowotomyślanom? Ano przesłanie było zasadniczo jedno – Hibi Dwojga Myśli, cokolwiek (bardzo delikatnie mówiąc) mija się z prawdą.

image

Znowu odezwała się natura kłamczuszka?

Oj biedny ten naród, biedny! 

Czytaj dalej

52 WDS – Pinokio ma co raz dłuższy nos i II odcinek Alfabetu Nieporadnych

Witam ponownie, po krótkiej przerwie. Czasu na pisanie nie było, przez zbliżające się święta. Stara lata i szaleje po chałupie ze szczotą i szmatą, czego kompletnie nie rozumiem. Mnie gania po różne zakupy – zawsze ostatnie (pięć razy już tak byłem po ostatnie zakupy) Dzieciniec szpera kątach, bo chcą wcześniej znaleźć prezenty. I jak tu w takim bajzlu pisać? No, ale wreszcie wywalczyłem trochę spokoju, bo wiem od wiewiórek, że czekacie na kolejne odcinki. Potwierdzeniem tego są nowe rekordy czytalności! Wszystkim czytelnikom chciałem bardzo za to podziękować. W listopadzie było ponad 4.500 wejść! Był też rekordowy tydzień – od 5 do 11 grudnia – ponad 2200 wejść! A 7 grudnia w dzień ukazania się doniesienia o degradacji Pani Fe, padł rekord dzienny… uwaga…. było aż 675 wejść tylko w tym jednym dniu!!! Biorąc pod uwagę fakt (o którym wiem od wiewiórek), że często przy jednym kompie siedzą i czytają na głos całe rodziny, to może się okazać że WDS jest już naprawdę opiniotwórczy – chociaż satyryczny 😊. Jeszcze raz bardzo dziękuję i liczę po cichu na tysiąc wejść w jednym dniu.

img_1749

Co prawda, kosztowało to troszkę orzechów – ale cóż, warto było

Czytaj dalej

50 WDS – No i po Pani Fe!

Na samym początku muszę serdecznie przeprosić oczekujących na alfabet nieporadnych (szczególnie samych nieporadnych, którzy podobno z niecierpliwością, a niektórzy nawet ze strachem, oczekują tego odcinka). Jednak stało się tak, że muszę napisać odcinek 50 o sprawach codziennych, a raczej kompletnie niecodziennych – bo dzieje się znów bardzo ciekawie. Mniej więcej tak ciekawie, jak było na początku działalności Hibiego Bezmyślnika.

img_1855

Czytaj dalej