45 WDS – Koniec ciszy – Zaczynamy!

No to skończyło się vacatio legis mojej wewnętrznej ustawy dotyczącej czasowego odpuszczenia Hibiemu Bezprawnikowi. Wracamy zatem do obnażania nieudolności pełniącego obowiązki burmistrza Nowego Tomyśla – tym bardziej, że sam sie o to prosił.

img_1745

W tej długiej przerwie podziało się mnóstwo rzeczy, oprócz jednej – Hibi Zawsze Przegrany nie spędził ani jednego pełnego dnia w pracy – ale o tym potem.
Postanowiłem nie opisywać pewnych faktów sprzed miesiąca, ale nie dlatego że się nic nie działo (bo działo się wiele i fajnych rzeczy), tylko dlatego że po pierwsze będą to już odgrzewane kotlety, a po drugie odcinek WDS-a miałby kilkanaście stron, a tego byście nie przeżyli 😊.
Największą, najwspanialszą wiadomością miesiąca jest…. powrót do pracy NASZEJ CEGIEŁKI, czyli sekretarza urzędu, którą to Hibi Bezprawnik w sposób bezczelny a wręcz chamski (polecam archiwalne WDS-y) zwolnił… przepraszam wywalił, czy raczej wypieprzył (mówiąc bez ogródek) z pracy. Sąd pracy odrzucił apelację Hibiego i jego „genialnej” prawniczki i kazał natychmiast przyjąć Cegiełkę do pracy i to oczywiście z takim samym uposażeniem i oczywiście na tym samym stanowisku! Oczywiście ja, jako pierwszy satyryk NT, prześmiewca obecnej „władzy” bardzo się z tego faktu cieszę – nawet w pierwszy dzień „powrotnego” urzędowania Cegiełki wysłałem jej kwiaty z karteczką „Gratulacje za wygraną z BEZPRAWIEM. WDS” – mam nadzieje, że Cegiełka była z tego powodu zadowolona. Jednak równie bardzo interesuje mnie, wszystko to co wiążę się z powrotem Cegiełki na funkcję Sekretarza Gminy. No bo jest się czym interesować! Ponieważ powołana na to stanowisko przez Hibiego Bezrozumnika Złoty Cielec mogła powiedzieć, że ona nie chce ustąpić Cegiełce ani stanowiska, ani stołka. Jednak zgodziła się, a jej zaraz znaleźli nową funkcję – Naczelnik Wydziału Administracyjnego. Teraz uwaga – prawdopodobnie z takim samym uposażeniem jakie miała – NIECH ŻYJĄ OSZCZĘDNOŚCI! Zaraz, zaraz… a kto wcześniej był tymże naczelnikiem? Kiedyś, kiedyś za dobrych, normalnych czasów funkcja sekretarza i tegoż naczelnika była tak zwanym „was nad go”, czyli po polskiemu dwa w jednym. Jak pamiętamy Cegiełka dawała sobie z tym radę. Niestety Złoty Cielec nie bardzo – zresztą nie tylko z tym, bo wiedzę i doświadczenie ma naprawdę bardzo mizerną (No ale jest osobistą siostrą wielokrotnego kandydata na fotel burmistrza – Zawsze Przegranego). Prawdopodobnie właśnie dlatego Złoty Cielec zgodziła się na zrezygnowanie ze stołka sekretarza. Teraz ma prawie zero odpowiedzialności z taką samą kasą. No ale wracamy do byłej już naczelnik Wydziału Obywatelskiego – do powrotu Cegiełki była nią niejaka Żyrafa, nazywana tak w urzędzie tylko względu na wzrost. Ona „musiała” się też zgodzić na degradację. Teraz została… uwaga!… zastępczynią naczelnika – prawdopodobnie, oczywiście z uposażeniem godnym samego naczelnika! NIECH ŻYJĄ OSZCZĘDNOŚCI! Podobno żyrafa zgodziła się, ale była wściekła jak wku… przez niedźwiedzia, rój dzikich pszczół. Chodziła po urzędzie a za nią ciągnęły się nieprzyzwoite słowa. Nie ma się co dziwić, bo naczelnikiem już nie jest, a i tak będzie musiała odwalać cała robotę, bo Złoty Cielec na niczym się specjalnie nie zna, albo po prostu znów pójdzie na długie zwolnienie lekarskie. Ten przerost zatrudnienia i wynagrodzenia jest naprawdę dla mnie istotny, ponieważ łączy się on z następną przykrą sprawą dla Hibiego Pieniacza. Zanim ją opiszę muszę wrócić do absencji urzędniczej, a dokładnie – podobno najważniejszego urzędnika w gminie. Zdaje się że zwolnienie było taktyczne, ponieważ widać było, że było wręcz wyliczone. Wyliczone po to, by nie być osobiście w dniu hucznego przywitania naszej Cegiełki. Przywitała ją Pani Fe, która o dziwo… znów się pokazała z tej lepszej „strony księżyca” i nawet oprowadziła Cegiełkę po urzędzie, przedstawiając Panią Sekretarz nowym pracownikom! Wiewiórki, normalnie były w szoku. Żeby jednak nie było tak słodko, to opowiedziały mi, o tym w jaki to sposób przywitał Cegiełkę Mortadela (o tym wybitnym specjaliście będzie jeszcze w dalszej części doniesienia) podobno przywitał się z nią tak, jakby ją pierwszy raz na oczy widział – co za człowiek! W sprawie Cegiełki martwi mnie tylko jedno. To, że ona ze swoją wiedzą, doświadczeniem i pracowitością (wszystkie trzy słowa są kompletnie nie znane pani Złoty Cielec) siłą rzeczy będzie poprawiać wyniki Hibiego i to w różnych dziedzinach – No trudno coś za coś.
Jednak jak wszystko, zwolnienie Hibiego się również skończyło i Pieniacz (zaraz się wyjaśni, dlaczego używam teraz tego przydomka) musiał do pracy wrócić. Podobno nawet wysilił się na spotkanie z Cegiełką, ale w tym wypadku nie wiem więcej, bo moje wiewiórki dały w tym wypadku ciała i nie mam relacji z tej doniosłej chwili (od razu mówię, że dostały wiewióry pierwsze ostrzeżenie w postaci zmniejszenia na kwartał deputatu orzeszkowego).

img_1749

W tym dniu Hibi Pieniacz odbył jeszcze spotkanie z Telewizją Trwam, która to nawiedziła nasze miasto (dosłownie i w przenośni) w sprawie najbardziej znanego lekarza i to nie tylko w wiklinowym grodzie i jego ewentualnego wyniesienia na ołtarze. Wiecie jak wielkie, Hibi Pieniacz, ma parcie na szkło. Dla podkreślenia swojej pozycji zawołał swojego drugiego zastępcę (bo i tak niewiele robi, więc ma zawsze czas) i obydwaj szczerzyli kły do kamery, opowiadając pierdoły. Dlaczego twierdzę, że pierdoły? No bo moje wiewiórki mają kuzynki w Toruniu, które noszą moherowe berety i doniosły że nasi tfu… „włodarze”, wymyślili, że oni chcą na cześć i chwałę doktora powołać fundację. Niestety więcej szczegółów na temat tejże fundacji wiewiórki z Torunia nie podały, bo podobno rozmodlony redaktor, sam za bardzo nie rozumiał, o czym oni pieprzą. Oczywiście nie ma się co za bardzo tym tematem zajmować, ani przejmować bo jak zwykle jest to jakiś poroniony pomysł Hibiego Pieniacza, który – tym razem na szczęście (myślę, że mamy inne ważniejsze problemy) – nie dojdzie do skutku. Zaraz potem Hibi Pieniacz, musiał poczuć niesamowitą niemoc (może jednak obecność świętej telewizji zaszkodziła niewiernemu) skierował swoje kroki do lekarza rodzinnego, od którego wyszedł z nowym, pięknym dokumentem na którym stało napisane, iż niemoc Hibiego Pieniacza jest tak wielka, że absencja w pracy przedłuży się do końca miesiąca października. No kurna jaki się nam pracuś trafił. Chociaż z drugiej strony, to nie do końca zła wiadomość. Brak Hibiego Pieniacza w urzędzie, to brak głupich pomysłów. Z tym faktem miały też mały problem wiewiórki. Kilka z nich przeżyło mały armagedon, ponieważ gdy spokojnie siedziały na przyurzędowym platanie, nagle drzewem zatrzęsło, aż im orzeszki z dziupli wypadały a i jedna spadła o kilka gałęzi w dół. Wiewióry bały się, że albo nasz kraj nawiedziło małe trzęsienie ziemi, albo wali się budynek urzędu…? Nic takiego, to był tylko wstrząs wywołany westchnięciem ulgi, jakie wydobyło się z kilkudziesięciu urzędniczych gardeł, po usłyszeniu wieści, że będą kolejne dwa tygodnie spokojnej pracy, bez głupich pomysłów, sprzecznych poleceń i wściekłości Hibiego Pieniacza.

img_1750

Ta wiewiórka, ledwo się na drzewie utrzymała 

Od razu jednak większość zorientowanych ludzi w urzędzie i na tak zwanym mieście, zaczęło się zastanawiać, czy Hibi Pieniacz stawi się w sądzie pracy na sprawie wytoczonej przeciw niemu, przez dwie zwolnione pracownice – obydwie ze zlikwidowanego działu zwanego Tubą Urzędu, czyli pań od reklamy i promocji. I tu uwaga – Hibi Pieniacz stawił się na tej sprawie! Prawdopodobnie dlatego, że tym razem to już musiałby mieć zwolnienie od lekarza sądowego, bo bez takiego dokumentu sąd za absencję mógłby go ukarać – trochę szkoda, bo może sąd w swojej łaskawości zarządziłby doprowadzenie Hibiego Pieniacza siłą – och.. jaka piękna wizja! No niestety, możemy tylko pomarzyć, bo Hibi Pieniacz stawił się w sądzie. Co prawda ostentacyjnie pokaszliwał, pokazując swoje wielkie poświęcenie – że mimo straszliwej choroby, on dzielny urzędnik – stawił się na sprawie. Sąd (zresztą sędzina ta sama, jak w przypadku sprawy Cegiełki – ma babka ubaw!) dał się Hibiemu Pieniaczowi wygadać. No może nie wygadać, bo jak zwykle walił takie farmazony, że uszy więdły. Jak mi to opowiadały wiewiórki, to z początku (kierując się miłosierdziem do drugiego człowieka) pomyślałem, że pewnie biedulek ma gorączkę i majaczy. No ale zaraz potem stuknąłem się pięścią w łeb, przypominając sobie o kim mowa – przecież ta choroba (związana z majaczeniem) jest już w jego przypadku chroniczna i raczej nieuleczalna. Tak więc mniej więcej cytując Hibiego Pieniacza, sąd i strony usłyszały, że on po prostu zlikwidował Tubę Urzędu, by mieć oszczędności i by mógł zatrudnić innych ważnych dla gminy pracowników (pamiętamy, jak mówił że musi mieć pieniądze na zatrudnienie kolejnych prawników). Takim właśnie pracownikiem jest między innymi wielka Pani Prawnik, która była również obecna tego dnia w tym sądzie – a przypominam, że ta pani, to specjalistka od tych wszystkich przegranych przez urząd i Hibiego Pieniacza spraw sądowych. Hibi powiedział jeszcze, że taki wydział jak Tuba Urzędu się nie opłaca i tylko generuje koszty, a nawet wyliczył ile to zaoszczędził na niewypłacaniu pensji zwolnionej naczelnik tegoż wydziału! Co więcej Hibi Pieniacz powiedział, że on ma wizję zarządzania gminą (sic!), że te zaoszczędzone pieniądze chciał przeznaczyć na inwestycje! No kurde szczytny cel, tylko szkoda, że są to opowieści z serii tysiąca i jednej bajki, bo wszyscy dobrze wiemy, że inwestycje w naszym mieście to zamierzchła przeszłość. No ale przecież zapomniałem, że Hibi Pieniacz musi teraz mieć pieniądze na nowych naczelników, odszkodowania przegranych procesów i wynagrodzenie kiepskich prawników.
Na pytanie dlaczego zwolnił pracownicę, która miała w ciągu dwóch dni rozliczyć pamiętną dotację w sprawie internetu dla wykluczonych społecznie (wszyscy to pamiętamy), odpowiedział… i tu uwaga… że on w ogóle nie pamięta takiego faktu! Jaka dotacja? Jaki internet? Normalna amnezja! Zaczynam się zastanawiać, czy nasz (tfu… cholera.. jaki nasz) Hibiunio zdaje sobie sprawę z tego jakie piastuje stanowisko? Czy zdaje sobie sprawę z tego, jaka jest z tym związana odpowiedzialność? Ile czasu, będziemy naprawiać wszystko to co zostało przez niego zaniedbane, źle zrobione, nie wykonane, czyli krótko mówiąc spieprzone! Jeden z uczestników pamiętnego spotkania społeczeństwa z włodarzami w Kulturalnym Domu (tego spotkania, gdzie jeden gość straszył Hibiego Bezprawnika taczką) zadał pytanie Hibiemu, czy prawdą jest to, że pewne wyniki badań, mogą przeszkadzać mu w pełnieniu tej zaszczytnej funkcji w wiklinowym grodzie – może jednak pytający miał rację. Ja tam nie wiem, na medycynie się nie znam – powtarzam tylko, to co mówią pracownicy urzędu i mieszkańcy naszego grodu. Plotka plotką, ale po tym, co mówił w sądzie, to…

img_1746

Normalnie wiewióry, nie wierzyły w to co słyszały, więc dla pewności uszy nastawiały na odbiór

Zastanawiam się teraz, czy Hibi Bezprawnik stawi się na posiedzeniu komisji rewizyjnej, na które został „zaproszony” w sprawie „nieścisłości” związanych z umowami naszego zapomnianego Specjalisty od Reklamy. Mam nadzieję, że jeśli tego nie zrobi, to przewodniczący tejże komisji, niejaki Wegetarianin, wreszcie pokaże że ma jaja i sporządzi odpowiednie papiery, które wyśle do władz naszego pięknego województwa. Zresztą mam nadzieję, że nawet jeśli się zjawi, to takie papiery i tak pójdą tam gdzie trzeba.
Teraz o wielkim specjaliście od wszystkiego, czyli od niczego, co w tym przypadku jest naprawdę bardzo adekwatnym powiedzeniem. Chodzi oczywiście o spadochroniarza z Szamotuł, zwanego tutaj Mortadela. Oglądając jeden z ostatnich „Obiektywów” naszej wielkiej drutowej telewizji, ze zdziwieniem przecierałem oczy, jak Mortadela mówił po co wyjechał za nasze pieniądze do jednego z miast Ukrainy. Okazało się, że pojechał tam jako nauczyciel samorządności! Naprawdę – nie oszukuję! On, który zna się na samorządności jak ja na pleceniu wikliny! Przecież on nie może ogarnąć dwóch tematów, którymi się ma w gminie zajmować. Wystarczy spojrzeć jaki bu… – o przepraszam, mogą to czytać nieletni – bałagan jest w naszej oświacie, nad którą właśnie pieczę dzierży Mortadela. Znaczy się, raczej żadnej pieczy nie dzierży, bo się na tym nie zna, a poza tym przyjeżdża koło 9.00 rano i według zasady później przyjechałem wcześniej wyjadę, dość szybko ulatnia się do domku, a czas spędzony w urzędzie najcześciej spędza zamknięty we własnym gabinecie (swoją drogą szkoda, że ściany nie mówią… ale co tam, ważne że wiewiórki donoszą). Biedne miasteczko w bratniej Ukrainie, oj biedne. Mam nadzieje, że szybko się na naszej Mortadeli poznali i za bardzo nie wzięli sobie do serca jego „mądrości samorządowca”, który ponoć (jak sam mówi), na samorządach zjadł zęby – tak ku… na pewno, ale chyba mleczne.
Teraz coś o Mortadeli, co na pewno powinno zainteresować Hibiego Bezprawnika (a wiem, że czytuje moje doniesienia). Wiewiórki z Szamotuł doniosły mi (i uwaga! Mortadela! Mam na to nausznych świadków, więc tak łatwo się nie wyprzesz, kiedy Hibi cię o to zapyta 😊), że właśnie Mortadela w prywatnych rozmowach opowiada w tamtejszym mieście, że Hibi Bezprawnik ma długów jak włosów na brodzie miał Rumcajs i że wynikają one między innymi z grania, a raczej przegrywania w karciochy! Ja tam nie wiem. Nie wiem nawet czy to prawda i mało mnie to interesuje. Jednak muszę przyznać, że Hibi Bezprawnik dobrał sobie zastępców, że aż miło. Jeden, a raczej jedna ciagle się z nim nie zgadza, a drugi oczernia go, plotkując ile wlezie. Oj Hibi, Hibi nawet z tej strony masz przesrane! Może to właściwy czas, żeby zrezygnować? Powód jest – szwankujące zdrówko. Jeszcze ze dwa, trzy długie zwolnienia, a potem honorowe poddanie się. Hibi, proszę pomyśl o tym, ok?

img_1747

Ale jaja! Tak to jeszcze nie było – powiedziała zadowolona wiewiórka, która otrzymała duużą nagrodę za przyniesienie tej wiadomości 

W ostatnią niedzielę odbyły się w naszem pięknem mieście wybory uzupełniające skład nieporadnych, po nagłej ale jakże burzliwej absencji nieporadnego Kości. Prawo do głosowania mieli ludziska bodajże z piętnastu ulic. Oddano 136 głosów, co w procentach wyszło 14,41% frekwencji. Przepraszam ludziska, ale jesteście do bani, żeby nie powiedzieć gorzej. Bowiem ten wynik oznacza, że około 650 z was w ogóle nie ruszyło się w tę niedzielę z foteli. Pamiętajcie jednak, że w takim razie cała ta wasza rzesza nie ma prawa narzekać. A narzekać będzie na co, bowiem wynikiem 38 głosów wygrał Jarmarkowa Brama. Teraz, gdy już duma go rozpierająca trochę zejdzie, to się zacznie. Takiego pieprzenia głupot podczas rady, to już dawno nie słyszeliście. Przynajmniej jedna rzecz z tego wszystkiego będzie na plus. Będę miał o czym pisać. A teraz kilka słów do głównego rywala Jarmarkowej Bramy, czyli Pro Ręki. Człowieku, czy ty w ogóle umiesz przeprowadzić jakąś wyborczą kampanię? Czy nie można było pogadać z około pięćdziesięcioma bliższymi lub dalszymi znajomymi, żeby poszli postawić na tobie krzyżyk? Pozwoliłeś wygrać Jarmarkowej Bramie 38 głosami! Weź się człowieku ogarnij!
Teraz słowo wcale nie na niedzielę, do naszych nieporadnych. Właśnie niedawno się dowiedziałem, dlaczego nie wyszło referendum w wielkopolskim mieście Wschowa. Okazało się, że tamtejsi nieporadni w liczbie jedenastu, którzy zarzekali się, że pomogą, że chcą odwołania burmistrzyni, że pójdą do ludzi by ich przekonywać, wycofali się w ostatniej chwili rakiem, czyli okazali się po prostu dupami a nie radnymi. Powiem wam jedno nowotomyski nieporadni – gdyby nie wasz strach przed straceniem takiej fuchy, tytułu i tego dodatkowego tysiączka, to już dawno odwołalibyśmy Hibiego Bezprawnika. Po co was ludzie wybrali? Żebyście byli maszynkami do głosowania? Jak oglądam sesje, to widzę, że odzywają się tylko ci sami, reszta siedzi cichuteńko, żeby się tylko nie wychylić. To mają być radni! Dlatego apeluję do gawiedzi. W następnych wyborach pokażcie tym niemowom, gdzie powinno być ich miejsce, bo jakoś im nie przeszkadza fakt, że jeden obcy człowiek niszczy nasze miasto. Może teraz, gdy komisja rewizyjna, pokaże jak bardzo Hibi jest nieporadny, nasi nieporadni się ruszą i znajdą w swoich strachliwych duszach troszkę odwagi. Oczywiście nie mowię tu o takich jak Przewrot, bo podobno jego mają zatrudnić w szpitalu, znaczy obok szpitala, a dokładnie na lądowisku helikopterów – w charakterze chorągiewki wskazującej kierunek wiatru.
Byłbym zapomniał – wiewiórki doniosły mi, że niejaki Kredytowy, zaczął myśleć co by tu zrobić by znów zyskać jakieś poparcie. Pamiętamy, że kiedyś był w partii, która teraz rządzi. Kiedyś, kiedy partia ta zaczęła podupadać, przeniósł się do kolejnej partii. Tam też nie wyszło, więc założył Smarkate Pokolenie. Szybko się okazało, że w tymże organie też ma tyle do gadania, co i nic. Zaczął więc kombinować. No i wykombinował, że wróci jako syn marnotrawny na łono pierwszej mateczki, rządzącej ponownie partii. Chciał założyć, prężnie działająca jednostkę w naszem mieście. Niestety się znów się przeliczył, ponieważ do miasta przyjechał poseł tejże partii i poparł działania Jarmarkowej Bramy, pokazując Kredytowemu, że mają gdzieś jego ponowne lizanie tylnej części ciała. Także Kredytowy, znów jest w czarnej du…, znaczy się bez poparcia – i szczerze mówiąc – bardzo dobrze 😊.

z_gazeta

Na koniec zwyczajowy stronniczy przegląd mediów.
Tak naprawdę, to chyba wszystko już napisałem w doniesieniu, o czym ostatnio donosiły media. Chciałem tylko zwrócić uwagę Przewrota, że przegapił kolejny konkurs. Konkurs na najlepszą kwiaciarnię. Przyznam, że ten konkurs mi się podobał, fajny temat, fajne zdjęcia. Czemu jednak miałby być fajny dla Przewrota? No jak to dlaczego? Przecież on potrafi pleść takie głupoty, że pewnie z pleceniem wianków też by sobie poradził.

WDS.

Reklamy

9 myśli w temacie “45 WDS – Koniec ciszy – Zaczynamy!

  1. Nowotomyślanin 21 października 2016 / 10:34

    dobrze powiedziane. Radni boją się, że 1000 PLN wyparuje z miesięcznego wynagrodzenia. Są bierni jak wagon kolejowy na bocznicy. Przyglądam się temu cyrkowi od początku i jednego jestem pewien, że Hibunio będzie nas dym..ł do końca kadencji. A śmiech mnie bierze że mając tylu pieniaczy nie umiemy do pypierd…ić A on pierd…i nas….

    Polubienie

  2. wdska 22 października 2016 / 07:23

    To prawda Hibner w skali 1-10 otrzymuje 1!!! A radni? Jak ich oceniss wdsie? Może zrobimy osobny artykuł o nich?

    Polubienie

      • WDSKA 22 października 2016 / 11:01

        To co zaczynamy? Literka A jak Andryszczyk?
        Skala 1 -10? Co proponujesz? 🙂 Nieeeee musi być osobny artykulik 🙂 😛

        Polubienie

  3. dd 22 października 2016 / 11:12

    Wpadłam tu z naszegomiasta.pl

    Hibner kontra Barmbor? No chyba już wszyscy się biją w piersi co na tego pierwszego zagłosowali. W tym ja. Dałam się nabrać na te hasła „cała władza w jednych rękach”… Szkoda. Mam nadzieję, że Pan Marcin raz jeszcze podejmie wyzwanie, bo chciałabym naprawić swój błąd. Z tego co rozmawiamy w pracy, większosć tak myśli.
    Pan Hibner nie ma żony?

    Polubienie

    • Wasz Donosiciel Satyryczny 22 października 2016 / 22:47

      Z tego co słyszę, to wielu ludzi żałuje tego wyboru. Niestety wybraliśmy inaczej. Co prawda jest śmiesznie i dzięki temu mam co pisać. Jednak tak naprawdę czekam kiedy będę mógł skończyć, czyli czekam na czas, kiedy tego szkodnika Hibiego Bezprawnika nie będzie.

      Polubienie

      • Czytelnik 26 października 2016 / 16:44

        A może ten dzień nadejdzie szybciej niż wszyscy myślimy?! Może w końcu dotrze do Hibiego Nieudolnika, że jego czas JUŻ się skończył i … jakoś się prześlizgnie z jednego na drugie, z trzeciego na czwarte L4 i tak już do końca kadencji. Byłoby błogo !!!!!!!!!!!! 😀

        Polubienie

  4. Błażej 28 października 2016 / 10:03

    Ja pierd…lę. Burmistrz nic nie robi, radni nic nie robią. Co się w tym grajdole dzieje! Kurcze miało być referendum a tu nic. Szkoda, bo nasze miasto przez takich traci.
    Radni weźcie zewrzyjcie anusa sphinctera i do roboty, bo to co się dzieje w urzędzie to Monty Phyton to pikuś!!!
    Nasza gmina, nasze miasto podupada!!!!!!

    Polubienie

  5. Wieprzu 9 listopada 2016 / 09:46

    No cóż – niektórym przez gardło nie może przejść, że jak się patrzy na to wszystko, to człowiek z tęsknotą wzdycha do czasów panowania Wiklinowego Księcia…. Ci, którzy po wyborach łapali się za głowę nie mogąc uwierzyć w to, ze mimo najbardziej żenującego zachowania w kampanii można zostać burmistrzem – dziś mogą tylko bezradnie rozkładać ręce. Nie będzie żadnego referendum i żadnych rewolucji. Mamy już półmetek kadencji – jakoś te dwa lata przelecą zwłaszcza, że zdrówko miłościwie panującego jakby gorsze, a kurz mocno już opadł. Trzeba dać temu spokojnie klapnąć – a w następnych wyborach bardziej uważać komu się „daje kreskę”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s