WDS XXIII – Mała polityka – wielkie jaja

Czytelników, którzy lubią zaglądać na tę stronę i oczekiwali tego odcinka, bardzo przepraszam za zwłokę, ale spowodowana ona była bardzo prozaiczną rzeczą – lenistwem! Tak, tak miałem lenia, a i szef w pracy nie pomógł mi za bardzo, zawalając mnie dodatkową robotą, którą musiałem robić nawet w domu. Już się zastanawiałem, czy dziada nie opisać w doniesieniu, ale od razu by się domyślił, że to ja. Niestety jest inteligentnym dziadem :).

Przez czas mojej nieobecności na łamach wdsnt.pl podziało się w naszem mieście bardzo dużo, oj bardzo. Nie będę szczegółowo opisywał wszystkiego, bo to już odgrzane kotlety, ale kilka spraw z pewnością zasługuje na przypomnienie.

Odbywały sie w naszej gminie zebrania sołeckie – oczywiście Włodzimierza Włodarza na nich nie było, bo po co? Chociaż oczywiście był zapraszany. No ale do tego się już przyzwyczailiśmy, gorzej że główny orędownik naprawy wsi, jeden z radnych i sołtysów w jednej osobie – Babka Drożdżowa, również zaczął olewać te ważne wiejskie spotkania. hmmmmm…. ciekawe dlaczego… otóż już wiem dlaczego, ale o tym w dalszej części doniesienia.

Nasze kochane miasto, zresztą jak i wszystkie inne w Polsce zostało zaśmiecone przez plakaty wyborcze, no bo zaczął się czas kampaniji (swoją drogą będę patrzył który z naszych kandydatów będzie z równą gorliwością sprzątał plakaty z jaką je wieszał). Z naszego terenu chciało startować kilku miejscowych celebrytów. I tak, chyba z największe szanse, ze względu na miejsce na liście, ma Czeska Pyra, która ponownie straszy nas z plakatów wyborczych. Czy się dostanie? Zobaczymy ma drugi numerek, więc pewnie wszystko zależy jak tam zaliczy wybory ugrupowanie z którego startuje, czyli najbardziej nowoczesna partia w Polsce – przynajmniej tak się sama mieni. Startuje też nasz zawsze uśmiechnięty (bez względu na sytuację) Rollercoaster i to z partii spod znaku zielonego liścia. Nie to jednak jest najśmieszniejsze – najbardziej ubawiło mnie miejsce jakie od zielonego liścia otrzymała nasza nieporadna – 17!!! (słownie: siedemnaste!!!). Ciekawe na co ona liczy. Jak chciała sobie poprawić popularność wizerunkową, to trzeba było iść do jakiegoś programu typu reality show – no tak, tylko jaki by talent miała pokazać? Z list rozśpiewanego buntownika chciał startować jeden z zarządzających w miejscowej filii WSPiA, człowiek o inicjałach DH, więc od razu moja porąbana głowa nadała mi pseudo Decha. Więc decha podobno otrzymał propozycję startowania do Senatu właśnie z tej listy. Znaczy że wciągnęli go na członka (bez względu jak to brzmi). Zaczął oczywiście od zbierania podpisów, a do pomocy zaangażował samego Kredytowego!!! Tenże Kredytowy z „autorytetem” wice przewodniczącego rady, chodził i gdzie się dawało, zostawiał listy poparcie Dechy. Niestety Decha nie zdołał zebrać odpowiedniej liczby podpisów i nie wystartuje. No ale co sie dziwić, jeśli te podpisy zbierał mu Kredytowy. Wiem, że w jednej szkole gdzie zostawił listy z całego grona pedagogicznego podpisały tylko trzy lub cztery osoby. Wszyscy potakiwali, że tak, że proszę bardzo a jak tylko wychodził to pluli przez lewe ramię, żeby jakiś urok na nich nie padł. Przecież coraz więcej osób nie może już na niego patrzeć. To akurat jest dobre, bo moim zdaniem w przyszłych wyborach samorządowych już nie poszaleje.

Wiewiórki robiące mi research w necie znalazły ciekawą informację w oświadczeniu majątkowym Mortadeli. Okazuje się, że w 2014 roku całkowity poziom przychodów to 1200 zł (słownie: jeden tysiąc dwieście złotych). Co to oznacza, że ten wielki specjalista, którego trzeba było ściągać aż z Szamotuł, był bezrobotny (dziwne, że nikt nie zatrudnił takiego specjalisty) i że propozycja pracy w naszem mieście, była dla niego zbawieniem a nie jak sam mówił na początku – wyzwaniem.

komp

Mieliśmy w Nowym Tomyślu grupowe bieganie pod nazwą Chyża Dziesiątka. Jak zwykle impreza udana no i przy okazji możliwość promowania się polityków. Wszyscy pewnie pamiętamy, że Kredytowy tuż po założeniu Smarkatego Pokolenia, na mecie tego biegu rozdawał medale i to z jakim zapałem! W tym roku wystartował. No ale zostawmy Kredytowego, bo w biegu wystartował także Włodzimierz Włodarz i już przed biegiem wzbudził duże zainteresowanie – nie tym, że stanął na starcie, ale tym jak się ubrał. Czy nikt mu nie powiedział, że w rybaczkach to on może najwyżej pójść na pijawki, a w tej „wojskowej” czapeczce to wygląda jak nieudana kalkomania Che Guevary? Ale to jeszcze nic, przez cały bieg, biegła z nim pani (nie wiadomo czy jego, czy nie) i co jakiś czas plecki bidulce masowała. Ale najlepszy numer wywalił, jak pomylił płyny i zamiast polać się z butelki wodą, polał się izotonikiem. Teraz już wiem dlaczego przybiegł dopiero w ósmej setce biegaczy – po prostu chłopina lepił sie do asfaltu :). Fajnie też było na koniec, ponieważ na metę wpadł z flagą naszego miasta i zapewne oczekiwał jakiegoś poprawnego politycznie komentarza od prowadzącego imprezę. Jednak usłyszał on tylko, i wszyscy obecni, mniej więcej taki tekst: „o właśnie na metę dotarła flaga Nowego Tomyśla… „. No cóż człowiek który to prowadził, nie jest z Nowego Tomyśla, ale na oko wiedział, że takie coś w rybaczkach nie może być kimś więcej niż miejscowym dziwakiem. Oczywiście Włodzimierz Włodarz poczuł się urażony i tak się wku… że nie poszedł na jakąś oficjalną imprezę biegu, czy cuś takiego.

Z_aparatem

Swego czasu odbyło się również spotkanie ludzi związanych z komitetem do spraw budowy mostku nad lokalną baną. Mimo różnic światopoglądowych, partyjnych i pewnie wielu innych zebrali sie ludzie z różnych opcji. Były tam również moje wiewiórki, które przemyciły się w kieszeni jednego płaszcza. Byli na tym zebraniu ludzie spod znaku zielonego liścia, posłowie i senatorowi teraźniejszej władzy, Bindownica, ktoś ważny od strażaków, i człowiek zwany Bramą Jarmarkową – łącznie na sali w budynku starostwa było kilkanaście osób. Rozmowa dotyczył między innymi współpracy z Włodzimierzem Włodarzem, a raczej jej brakiem. Na takie słowa oczywiście burzył się, pierwszy poplecznik włodarza, Brama Jarmarkowa. Koniec końców postanowili poprosić Włodzimierza, żeby do nich na chwilę wpadł i pogadał. Poszli po niego osobiście Bindownica z Bramą Jarmarkową. Co usłyszeli? Ano to, że akurat w poniedziałki to on przyjmuje interesantów, czyli mieszkańców i nie ma czasu na próżne gadanie – przypominam, że na sali siedzą posłowie, senator, ludzie dość wpływowi, którzy w jakiś sposób chcieli pomóc. I nawet jeśli robią to dlatego, że zbliżają się wybory to trzeba to umieć wykorzystywać. W takim razie spróbowali ściągnąć Mortadelę i się im nawet udało. I teraz hit – co w pierwszych słowach powiedział zastępca burmistrza kilkunastotysięcznego miasta zebranym notablom? Coś mniej więcej takiego: „…są takie dni w życiu, że się coś wydarza i to właśnie taki dzień i on ma dla nich kilkanaście minut…” Cholera, to oni się zebrali, żeby w jakiś sposób pomóc nam, a oni mają to w dupie??? Na tym jednak nie skończył swojej perory, w dalszej części powiedział coś takiego: …”gmina wszystko zrobiła co trzeba, zamówiła mapy w starostwie, które zresztą już otrzymali…” Cholera rzeczywiście zrobili tyle, że ho ho ho. No ale śledźmy dalej wypowiedź Mortadeli, bo ten przecież miał tylko kilkanaście minut więc kontynuował: „…od samego początku między gminą a stowarzyszeniem, źle leży punkt ciężkości, który powinien być bardziej po stronie gminy, a stowarzyszenie raczej jemu i włodarzowi po prostu przeszkadza…”. Przecież jeszcze splendor spadłby po innej stronie niż burmistrzowa? Poza tym, nie wiedzieć dlaczego podał przykład, że z nimi można wszystko załatwić: „… Nie będę wymieniał nazwiska, ale jeden z sołtysów, który chodził i nagabywał i prosił i tak to często robił, że Włodzimierz Włodarz nie wytrzymał tego lobbingu, nagabywania i chodzenia i przyznał mu 1500 zł na to co chciał sfinansować!!! Można? Można! Ale przykład!!!!

Dobra zostawmy to co było, zajmijmy sie ostatnimi wydarzeniami, a szczególnie jednym wydarzeniem, które nastąpiło na ostatniej sesji. Nasi nieporadni prawie jednogłośnie przegłosowali to co chciał Włodzimierz Włodarz, czyli zlikwidowanie Ośrodka Sportu i Rekreacji. Oczywiście tak naprawdę chodziło tylko i wyłącznie o to, żeby pozbyć się dyrektora tegoż ośrodka – byłego zastępcy burmistrza naszego miasta, pana WR. Swoją drogą, te inicjały kojarzą mi sie tylko z jednym, czyli z piosenką „Masz u mnie plus”, która idealnie pasuje do wyznań doktora Wassermana 🙂 – oby nie – nikomu tego nie życzymy :).

Jest jednak ważne pytanie dotyczące tej sprawy. Jeszcze niedawno wszyscy radni Smarkatego Pokolenia murem stali za WR i ośrodkiem. Jak mi mówiły wiewiórki z kręgów zbliżonych do radnych, jeszcze poprzedniego dnia przed północą umówione było tak, że nie odpuszczą i nie przegłosują zlikwidowania ośrodka. Rano okazało się zupełnie inaczej i podobno jest to robota Kredytowego, który pod ciągłą nieobecność Czeskiej Pyry, który zajął się wyborami, szaleje i próbuje ugrać swoje. Koniec końców przeciw zagłosował nadworny fotograf – jako jedyny zachował jaja, bo inni to mają już wydmuszki i jeden się wstrzymał, czyli młody sołtys jednej z wsi – reszta nieporadnych zagłosowała za „posunięciem” WR ze stanowiska. Pytanie tylko co chciał Kredytowy osiągnąć? Podobno bał sie przegrać głosowania, bo jakby to wyglądało, gdyby tak się stało pod jego wodzą? Tak naprawdę rzecz jest troszkę głębsza. Ponieważ całe nasze Smarkate Pokolenie się sypie. Może to i dobrze, bo jest tam kilku całkiem w porządku gości, ale tracą wizerunek poprzez takie osoby, jak chociażby Kredytowy. Smarkate Pokolenie się sypie, bo Rydwan wraz z Drożdżową Babką postanowili kręcić swoje lody. Zaczęli kaptować innych, na przykład innych radnych sołtysów, a także nieporadnego o żeńskiem nazwisku na literę „S”. Jeden z nich (sołtysów) – tu nazwę go Przewrot, co i pasuje do jego nazwiska, jak i działania. Okazało się, że z tym że Przewrotem gadał także radny na literę „A”. Jego nazwisko kojarzy mi się z miejscowością w której produkowano silnika do Tarpana – no czyż nie pasuje do niego to pseudo? Myślę, że tak – a więc to właśnie Tarpan, prowadził kuluarowe rozmowy z Przewrotem – zachęcając go podobno do wejścia z nimi, czyli Włodkowymi radnymi, w koalicję.

Wyobraźcie sobie, że w pewnym momencie, a było to po imprezie z okazji otwarcia oczyszczalni ścieków, Przewrot osobiście oznajmił, że klub helwingowców wchodzi w koalicję z burmistrzem. Słyszało to kilka osób i jedna z nich powiedziała na głos co o nim i jego pomyśle sądzi. Nie wiem dokładnie co, ale musiało być ostro, bo moje wiewiórki czatujące na dachu hotelu Hi – Fi, zatkały sobie uszy, mimo że przyzwyczajone są do męskich twardych słów. Od razu też nadworny fotograf powiedział Przewrotowi, co o nim i jego pomyśle myśli, i jak sie domyślacie nie były to słowa powszechnie uważane za grzeczne. Niestety opinie kolegów, nie zrobiły większego wrażenia na Przewrocie, który rzeczywiście wraz z najmłodszym radnym sołtysem stworzył koalicję z Rydwanem i Babką Drożdżową. Ciekawe kiedy dołączy Tarpan i Tabaka, czyli dwaj panowie T, którzy wykupili już połowę zapasów wazeliny z nowotomyskich aptek. Podsumowując działania Przewrota, to nic innego jak zwykła zdrada, co zresztą w przeszłości się już mu zdarzało. Ciekawe co mu za pomocą Tarpana, obiecali włodarze? Ciekawe! A może tak wszyscy Ci, którym nie bardzo się podobają rządy Włodzimierza Włodarza, zaczną kupować zabawki w innych sklepach? Zastanówcie się nad tą ewentualnością, może zrozumie, że z nurtem to zazwyczaj płynie tylko gó…

Wiewiórki które zamieszkują platan przy budynku gminy, doniosły mi również, że Włodzimierz Włodarz zaczął być przywożony do pracy na przykład przez Panią Fe, albo przyjeżdża jakimś gratem typu pikap. Dziwne, gdzie jego wspaniałe autko. Są jeszcze inne niepokojące doniesienia a` propos gospodarczości Włodzimierza, ale że wiewiórki jeszcze tego nie potwierdziły, to o tym pisać nie będę. Czyżby jakiś kryzysik finansowy? Może to przejściowe? Nie ma co wszystkiego stawiać na ostrzu noża, zresztą tak samo jak stawiać na jedną kartę – prawda? Ktoś może powiedzieć, że co mi do tego. No może i fakt, ale Włodzimierz Włodarz poprzez wygraną w wyborach stał się osoba publiczną i powinien świecić przykładem. Świecić mocnym jasnym światłem, a nie takim jak dają na przykład neony takiego na przykład Las Vegas, czy chociażby Poznania.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “WDS XXIII – Mała polityka – wielkie jaja

  1. sympatykWDSNT 14 października 2015 / 08:25

    „przegłosowali to co chciał Włodzimierz Włodarz, czyli zlikwidowanie Ośrodka Sportu i Rekreacji.”; tj. jeszcze nie powstał i został zlikwidowany (dotyczyło Ośrodka Oświaty i Sportu), podobnie jak w NDPD.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s