WDS XIX – Kargul na granicy wytrzymałości

Witam ponownie po małej przerwie, która znów była spowodowana moją nieobecnością w naszem pięknem mieście. Oczywiście na straży, pozostawiłem wierne wiewióry. Również oczywiście wiewióry nie zawiodły i dostarczyły tematów do – już dziewiętnastego odcinka Waszego Donosiciela Satyrycznego.

Wiewiórki ściśle związane ze sportem, a dokładnie z truchtaniem, doniosły że Włodzimierz Włodarz znów miesza, tym razem w corocznym bieganiu pod nazwą „Chyża dziesiątka”. Wymyślił sobie bowiem, że bieg ma się zakończyć na stadionie, gdzie podobno ma być rozegrany mecz – gwiazdy TVN kontra samorządowcy. Można powiedzieć, że pomysł nie jest najgłupszy – jednak Włodzimierz Włodarz, jak zwykle ma w du… konwenanse. Co to znaczy? Tylko tyle, że trasa naszego biegu (na który zjeżdżają się biegacze nie tylko z Wielkopolski) jest od tych kilku lat ustalona i zatwierdzona przez odpowiednie odgórne władze truchtających biegaczy. czyli wygląda to tak, że specjalny sędzia z miarką w ręku mierzy trasę co do jednego metra, po czym wydaje odpowiedni papier, że „Chyża dziesiątka” jest naprawdę dziesiątką, czyli że ma tyle metrów ile trzeba. Zmiana trasy nie jest więc taka łatwa. Ponowne pomiary sędziowskie wcale nie są takie łatwe i szybkie i jak nie zdążą, to nasza biegacza impreza może nie mieć odpowiednich certyfikatów, czyli atestu PZAL. Nie mówiąc już, że stadion nie posiada właściwej infrastruktury, czyli odpowiednich budynków, które w przypadku tradycyjnej trasy – zapewnia zespół szkół nr 2 im. Stanisława Staszica, której to dyrektoruje pan Kredytowy – i chwała mu za to – on przecież też (wyjątkowo) może zrobić coś dobrego. Co to znaczy dla nowotomyskich organizatorów? Ano zapewne mniejszą frekwencję, z pewnością stratę twarzy i prestiżu samego biegu. No ale, co to może obchodzić naszego Włodzimierza? Przecież do tak wspaniałego burmistrza, wielkiego filozofa dostosować sie powinni wszyscy inni – zobaczymy jak będzie.

 

Niestety – jedna z firm budowlanych bardzo zawiodła naszego Włodzimierza – podobno lekko nie zdążyli z ułożeniem (do końca) kostki brukowej w parku i nasz Włodzimierz Włodarz musiał udzielać Turkowi ślubu w niedokończonej scenerii – a pragnął by zdążyli na czas – co potwierdzają wiewiórki związane z platanem przed miejskim urzędem. Jednak trzeba przyznać jedno – Henryka I przebił – czymże bowiem jest otwarcie tureckiego kebabu, do udzielenia ślubu Turecko – Polskiego! Ostatnimi czasy obiecywano nam w Polsce drugą Japonię, a potem drugą Irlandię. Nasz Włodzimierz Włodarz jest tak zafascynowany europejsko-azjatyckim krajem mocnej kawy i baraniny (urzędnicze wiewiórki mówiły, że publicznie wypowiadał się na temat genialności narodu tureckiego), że niedługo nasza Szarka będzie robić za cieśninę Bosfora i zbudujemy drugą, tym razem wiklinową, Ankarę.

 

Mam w swoich szeregach kilka dobrze, zorientowanych na najnowsze trendy, wiewiórek. Jedna z nich podobno nawet kręciła się blisko programu Top Model – co może być prawdą, bo nawet zaczęła mówić jak Joanna Krupa i czasem ciężko ją zrozumieć. Czemu o tym piszę? Ano dlatego, że mało jej nie straciłem i gdyby nie jej koleżanki, to biedula zadławiła by sie własnym ogonem, który połknęła z wrażenia obserwując oficjalną imprezę podczas święta policji w naszem mieście. Powodem zadławienia był dawno nie wspominany – Bindownica, czyli specjalista od obsługiwania wszelakiego rodzaju urządzeń biurowych – sprawujący teraz zastępczą władzę w naszem starostwie. Otóż, pan Bindownica przybył na te spotkanie, elegancko ubrany w swój tradycyjny letni, jasny garnitur. Wspominania wiewiórka nic do tego nie miała – impreza nie była wieczornym rautem, więc jasny garnitur nie raził. Niestety, moja wiewiórka udała się tam w celach konsumpcyjnych i kiedy chciała zaiwanić ze stołu orzeszka w czekoladzie, ten wypadł jej z niezdarnych łapek i potoczył się pod stół. Co miała biedula zrobić. Orzeszek w czekoladzie to dla niej rzadka sprawa, więc dała nura za nim pod stół. Wtedy właśnie doszło do zadławienia i to nie orzeszkiem! Cóż się bowiem oczom wyrobionej w sprawie mody i savoir vivre wiewiórce? Wspomniany wcześniej garnitur, jasne skarpeteczki i … wsuwane, skurzane klapeczki. Jak widać biegła umiejętność obsługi urządzeń biurowych to nie wszystko – no chyba, że miał być to ukłon w stronę partii wywodzącej się spod znaku zielonego liścia? Chyba jednak nie – ostatnio miałem okazję poznać kilku rolników – musze powiedzieć, że przez głowę im nigdy nie przeszło wkładać klapek do garnituru – cóż pozostało? Chyba tylko krzyknąć – „przepraszam za moich notabli – Panie Pietkiewicz, ale jak już nie może pan wytrzymać tego widoku, to może tam z góry walnij jakiemś mocnem piorunem w kogo trzeba – tylko się proszę nie pomyl, chociaż – czerwona marynarka z pewnością też się nie mieści w podstawach politycznego savoir vivre – więc masz pan kilka celów”. Jakby przypadkiem czytał ten odcinek Wielki Specjalista od Reklamy – tłumaczę, że śp. Edward Pietkiewicz był chyba najznakomitszym specjalistą od dobrego wychowania – również politycznego.

 

Parkowe wiewiórki doniosły mi, że niejaki Kargul, czy inny Pawlak ma się niedobrze. Jest na skraju wyczerpania nerwowego, psychicznego i wielu, wielu innych „wyczerpaniach”. Podobno Włodzimierz Włodarz dalej ma międzynarodnyj festiwal za małą imprezkę jakich ostatnio było dużo, na Hibner Platz. Pieniądze z gminy obcięte, sponsorzy zaczynają kręcić nosami. Sam Pawlak podobno już zastawił dwie prywatne działki, by zdobyć kasę na imprezę. No cóż, pnie Kargul – za głupotę i nadmierną ambicję trzeba płacić. Trzeba być po prostu ślepym, żeby nie widzieć, że pańska impreza to dla Włodzimierza Włodarza nadmierna ambicja, za sprawą której może pan przyćmić dokonania naszego pana i władcy.

 

A teraz prawdziwa bomba, która na dodatek doprowadziła mnie do bólu brzucha ze śmiechu i czkawki z którą do dzisiaj poradzić sobie za bardzo nie mogę. Dyżurująca przy komputerze wiewiórka, poinformowała mnie, że na stronach urzędu społecznie ubezpieczającego rolników, czyli KRUS-u – ukazało się ogłoszenie o naborze na stanowisko kierownika oddziału w naszem mieście. Co mnie tak ubawiło? – niektóre akapity tegoż ogłoszenia – tym bardziej, że jak wszyscy wiemy, jeszcze do niedawna funkcję kierownika sprawował sam Bindownica. Co więc takiego tam wyczytałem? Sami zobaczcie:

Warunki pracy: praca biurowa w pozycji siedzącej, w tym praca przy komputerze oraz wyjazdy służbowe. Praca związana z wystąpieniami publicznymi i reprezentacją urzędu na zewnątrz (m. in. przeprowadzanie szkoleń dla rolników). Praca wewnątrz pomieszczenia na parterze. Narzędzia i materiały pracy: sprzęt biurowy np. niszczarki, ksero, drukarki. Placówka Terenowa KRUS w Nowym Tomyślu mieści się trzykondygnacyjnym budynku bez wind. Praca wymaga przemieszczania się pomiędzy piętrami. Budynek Placówki Terenowej jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych: podjazd, toaleta.”

 

Teraz już wszystko jasne – Bindownica przez tyle lat kierowniczenia, przyzwyczaił się do siedzenia na stołku. Już wiemy dlaczego w kampanii wyborczej tak chwalił się umiejętnościami obsługi urządzeń biurowych – jest to po prostu, było to, jak widać, jego podstawowe zadanie :). Nie koniec to jednak… troszkę dalej opisane są…:

„Wymagania konieczne:

  • co najmniej 4-letni staż pracy zawodowej,
  • znajomość przepisów ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, ustawy – Prawo zamówień publicznych, Kodeksu pracy, Kodeksu postępowania administracyjnego, ustawy o ochronie danych osobowych,
  • umiejętność zarządzania, planowania i organizacji pracy, podejmowania decyzji,
  • umiejętność kierowania personelem,
  • odpowiedzialność,
  • komunikatywność,
  • odporność na stres,
  • pozytywne podejście do interesanta,
  • wysoka kultura osobista,
  • umiejętność obsługi komputera i urządzeń biurowych,
  • otwartość na dokształcenie i doskonalenie,
  • prawo jazdy kat. B i praktyczna umiejętność prowadzenia samochodu,
  • dyspozycyjność.”No dobrze, jednak czytelnicy mogą zapytać po jaką cholerę w ogóle o tym piszę? Ano dlatego, że nastąpił istny exodus na to stanowisko i to w dużej mierze osób, które jeszcze niedawno brylowały na nowotomyskich urzędowych parkietach. Wiem to, bowiem ramach pełnej przejrzystości KRUS opublikował listę osób, które złożyły stosowne papiery i zakwalifikowały się do etapu testu wiedzy, który odbył się 12. sierpnia. Oto owa lista:
Lp. Nazwisko i imię kandydata Miejsce zamieszkania kandydata Komentarz

WDS

1. Ceglecka Maria Sękowo Jak wiemy poukładana. Jak sobie z tyle lat radziła z wyborami w naszej gminie, to i może z chłopami da radę?
2. Halasz Radosław Paproć Tego pana to raczej do tej znaliśmy z zamiłowania do automobilizmu i wcale nie były to traktory
3. Jeszka Bartosz Poznań Wiewiórki jeszcze nie dotarły do kuzynek z Poznania, więc nic o pani nie wiemy
4. Karpowicz Justyna Bukowiec Wykształcenie rolnicze – chyba chce wrócić z poznańskiej emigracji
5. Kryka Wirginia Czarnków Wiewiórki nie mają kuzynek w Czarnkowie – pech. Co zrobić?
6. Ksiąg-Górna Sławomira Glinno Kadrowo byłoby wszystko poukładane, tylko znów w urzędzie byłby półroczny wakat, bo coraz mniej chętnych na pracę w tym budynku
7. Napierała Tadeusz Opalenica Czyżby z tych opalenickich Napierałów? Jeśli tak to tatuś może pomoże 🙂
8. Szofer-Pajchrowska Ewelina Glinno No może promocja oddziału, będzie na wyższym poziomie, tylko czy to akurat tam potrzebne? No cóż pracować trzeba i kwiatki będzie miał kto podlać podczas urlopu.
9. Wolska Monika Nowy Tomyśl Z tego co wiewióry mówiły, to pracuje teraz w OPS-ie, więc słowo „społeczne” jest kandydatce znane. Niestety więcej informacji nie posiadamy.

 

Jak widać nawet z Czarnkowa i Poznania chcą przyjechać do naszego pięknego miasta by kierowniczyć w KRUS-ie. Jednak najbardziej zadziwiło mnie kilka lokalnych nazwisk. Bardzo zastanawia, czy niektóre z tych osób mają właściwe kwalifikacje, ale co tam – nie mój cyrk nie moje małpy. Widać tylko, że posada musi być raczej intratna. Nie wiem tylko czy wybrana osoba da sobie radę pokonaniem mitu pana Bindownicy, no i czy sprosta wyzwaniu jego szczególnych umiejętności. Czekam z niecierpliwością na wyniki testu wiedzy.

 

Z urzędu uciekają, a w urzędzie nowe twarze i nowe zmiany. Jak wiecie pewna pani Gielec przeniosła się z jednej starościej części do drugiej miejskiej, by piastować miejsce wcześniej przez lata wygrzane przez panią sekretarz, zwaną powszechnie Cegiełką. Jak mówią urzędowe wiewiórki, pani Gielec, to chyba jednak „złoty Cielec”. Ponieważ urzędowanie zaczyna od wydatków, czyli remontu gabinetu. Czyżby nie odpowiadała jej atmosfera jaką po sobie zostawiła Cegiełka? Może wystarczyłoby pokropić kropidłem – byłoby taniej :). Poza tym mam wrażenie, że pani Złoty Cielec nie jest specjalnie pracowita. Poprzedniczka, przez lata, ogarniała wszystko sama, łącznie z wyborami, a nasza bohaterka chce zatrudnić asystenta – czyli będziemy mieli sekretarza sekretarza. Wizja taniego urzędu Włodzimierza Włodarza poszła w …. – no chyba, że będzie to kolejny prawnik, czyli będzie po myśli Włodarza.

 

Na koniec doniesienie wiewiórki, która jest maniakiem gry w boowling, czyli po naszemu kręgle. Wiewiórka zarzekała się na wszystkie świętości, że to co widziała na własne ślepia jest prawdą. Poza tym powiedziała, że w hotelu Hi – Fi (gdzie udała się na kręgle z kuzynką – mocno związaną z urzędem miejskim), są kamery i wszystko zapewne jest zarejestrowane. Idąc bowiem pokulać kulami, dwukrotnie widziały w tamtejszej restauracyji samego Włodzimierza Włodarza. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt o którym wspomniała wiewiórcza kuzynka. Włodzimierz Włodarz spotykał się tam o dziwnych porach z przedsiębiorcami, którzy są wykonawcami usług dla Urzędu Miasta!!! Szczerze mówiąc, jeżeli to prawda, trochę to dziwne i z lekka podejrzane. Jednak już nie raz Włodzimierz Włodarz wykazał się kompletnym brakiem instynktu samozachowawczego. No cóż podobno znany przedsiębiorca, sir John Harvey – Jones powiedział kiedyś „Przeraża mnie, że w Harwardzkiej szkole biznesu, etyka jest jedynie przedmiotem dodatkowym”. No cóż, jak widać na naszych uczelniach, chyba też nie jest z tym tematem najlepiej, no przynajmniej na tych, które kształcą filozoficznych prawników. Trochę to smutne, trochę przerażające, trochę dziwne – czytelnikom pozostawiam ocenę, czego jest więcej.

 

WDS

 

 

 

Reklamy

3 myśli w temacie “WDS XIX – Kargul na granicy wytrzymałości

  1. g2-abdea64b76796992a5879b206404014e 5 listopada 2015 / 00:04

    Teksty ciekawe i z polotem, ale za ortografy należy się kijem po plecach.

    Polubienie

    • Wasz Donosiciel Satyryczny 8 listopada 2015 / 00:13

      Proszę wskazywać błędy. Niestety wynikają one z tego, że szybciej myślę, niż piszę – a poza tym siłą rzeczy korekta też należy do mnie – więć… Bardzo przepraszam za błędy, bo też ich nie lubię. Dlatego proszę wytykać 🙂

      Polubienie

  2. g2-abdea64b76796992a5879b206404014e 5 listopada 2015 / 00:04

    Teksty ciekawe i z polotem, ale za ortografy kij się należy

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s