WDS – część XVII – polemika do tekstu niejakiego „pana N”

Witam po małej przerwie, ale nawet mnie należą się małe wakacje. Pojechałem więc popatrzeć na morze podobno uspokaja. Powiem tak – gówno prawda. Spokój na plaży można było osiągnąć dopiero po 22.00. Dopiero wtedy można było usłyszeć szum fal, bo wtedy kończyły sie okrzyki w stylu „Józek wyjdź z wody i zjedz kurczaczka. Józuś proszę cię wyjdź z wody. Józek ku.. natychmiast mów co ci matka mówi…”. Także mocno zmęczony i lekko wkurzony, wróciłem do naszego pięknego miasta i od razu zacząłem orientować się w tak zwanej sytuacji politycznej. Przesłuchałem wiewiórki, a z nimi łatwo nigdy nie jest, bo bestie łakome na orzeszki i bez takowej łapówki się nie obejdzie. Znów jak już dostaną, to zamiast mówić, to chrupią – i weź tu sie z nimi dogadaj. Dałem więc im czas na pisemne raporty i powiem że niektóre z nich już do mnie dotarły, więc będzie o czym pisać.

Jednak dzisiejsze satyryczne doniesienie odniesie się w dużej mierze do wypoconego artykułu w mało poczytnej gazecie „Powiaty Gminy”, podpisanego przez niejakiego Roberta Nowaka. Artykuł jest genialnym przykładem lizodupstwa, mijania się z prawdą, niedomówień i takich tam wielu jeszcze. Artykuł jest mocny w swojej wymowie i dla ludzi nie zorientowanych, może nawet wydawać się rzetelny – a jest po prostu kłamliwy a nawet oszczerczy. Dlatego też dziś satyrycznie, ale z nutą zgorzknienia, a nawet czasem i powagi.

Artykuł uderza w dziennikarzy naszych gadzinówek – a mówiąc wprost autor nazywa ich kłamcami. Nie żebym był w paniach i panach redaktorach bezkrytycznie zakochany – bo nieraz, też bym im coś do słuchu powiedział, za pisanie głupot, ale…. tu pan Nowak z lekka pojechał.

Pan Nowak zaczyna stwierdzeniem, że zdziwion on okrutnie, iż nasze media nowotomyskie są po prostu służalcze, co zdecydowanie uwidoczniło się już w kampanii wyborczej. Zastanawiam się w stosunku do kogo są tak bardzo służalcze i jak to się uwidaczniało w tejże kampanii? (dodać należy od razu, iż cały artykuł broni – jak napisał to sam autor – demokratycznie wybranego Włodzimierza Włodarza). Jak do cholery miał być stronniczy, skoro późniejszy włodarz unikał mediów jak ognia? Zresztą ta strategia została mu do dziś, a najchętniej wypowiada się do kamery płatnej (z budżetu gminy) Telewizji Wielkopolska.

Pan N pisze również, że po wyborze Włodzimierza Włodarza prasa bardzo sie uaktywniła, bo wcześniej to po prostu nic nie robili, kopiując tylko i wyłącznie wiadomości ze strony urzędu. Uaktywnienie prasy dotyczy oczywiście ataków na wspomnianego wybrańca losu, a raczej części wyborców. Po pierwsze: kompletnie mija się pan N z prawdą, bo można by przytoczyć wiele przykładów, artykułów uderzających w poprzednie władze a nawet personalnie w Henryka I Zdetronizowanego. Po drugie: To rzeczywiście trochę wina Henryka I – no cholera nudno było, nie spóźniał się za bardzo, nie olewał ludzi (w tym dziennikarzy), nie pizgał krzesłem sekretariacie… itd., itd. Po trzecie: Czy wybór na jakiekolwiek publiczne stanowisko zapewnia jakąś szczególną ochronę antydziennikarską? Może po prostu trzeba się zastanowić, czemu tak wdzięcznym tematem jest wybraniec losu Włodzimierz Włodarz – a może nie on sam, tylko to co robi, to jak robi i to czego nie robi?

Żali się pan N, że tak mało było Włodzimierza Włodarza w doniesieniach po Big Band Festiwal, a za dużo Zdetronizowanego, który nawet na zdjęcie się załapał. Hmmmm…. może dlatego, że pani dwojga imion, zarządzająca kulturalnym domem, miała czelność mu podziękować, za lata podczas których wspierał festiwal? To się po prostu nazywa kurtuazja. Może też dlatego, że nie było o czym pisać?

Dalej rozpisuje się pan N o sprawie, którą i ja raczyłem poruszać, czyli obniżeniu diet radnych. Mówi o 463 podpisach obywateli, o tym jak media kamuflowały haniebną postawę radnych dwóch ugrupowań i wymienia z nazwisk, tych co głosowali przeciw obniżeniu diet – nazywając ich nawet „chciwymi rajcami”. Panie N – ma pan rację, tylko nie dodał pan w tym momencie, że ci sami radni dobrowolnie zrzucili się na dofinansowanie aparatu do oddychania chorej nowotomyślance. Jak mi wiadomo podkościelny zbieracz 463 podpisów – Tabaka, do aparatu się raczej nie dorzucił – chyba wolał jednak położyć dietkę na tackę – oby chociaż na Caritas. Widzi mi się, że definicję chciwości mamy zgoła inną panie N! Wspomniał pan troszkę o tym fakcie pod koniec artykułu – jednak nie napisał pan, że obiecali to robić co miesiąc. Napisał pan też, że jak już to zrobili, to trąbili o tym na cały świat, a nasze dziennikarzyny im w tym pomagali. Informuje pana więc, że ja musiałem odszczekać to co pisałem o ich zbiórce (a też na nich nie pozostawiłem suchej nitki) – wie pan dlaczego? Bo chcąc być rzetelny sprawdziłem (a dokładnie moje wiewiórki), że dokładali się ze swoich diet już wielokrotnie, tylko że się tym nie chwalili, za pomocą tej niegodziwej, kłamliwej prasy. Pan tego najwidoczniej nie sprawdził, więc naprawdę dobrze by było, by w swoim tekście nie używał pan słowa „rzetelność”, bo mam wrażenie że pan po prostu, mówiąc trywialnie – „nie kuma”

Pan N pisze również, że nierzetelny dziennikarz, to taki który próbuje zachować pozory bezstronności, ukradkiem manipulując informacjami. Pisze, że takie działanie obniża prestiż zawodu tych panów, dodając że piszą u nas sami mężczyźni (no cóż nawet w tej kwestii się pan myli – kobiety również parają sie u nas tą nieczystą grą). Pan N pisze dalej… czemu żaden z was nie napisze na przykład o remoncie ulicy Paprockiej. Pisze również, że Włodzimierz Włodarz unieważnił poprzedni przetarg tego remontu, co w konsekwencji doprowadziło do oszczędności aż 90.000 złociszy polskich. Panie N, prawda jest taka, że Włodzimierz Włodarz unieważnił wszystkie przetargi, wstrzymał wszystkie inwestycje jeszcze w grudniu – a potem z letka o nich „zapomniał”. O Paprockiej przypomniał sobie i szybko zaczął działać, gdy dostał pismo ze starostwa w którym czarno na białym stało, że gmina ma zapłacić 70.000 kary za niedotrzymanie terminów prac. To, że być może udało się zaoszczędzić – nie przeczę – być może (ale obiecuję że to sprawdzę). Jednak ewidentnie mogło to być działanie nacechowane powiedzeniem „trafiło się ślepej kurze ziarno”. Tym bardziej, ze nie od dziś wiadomo, że jeśli umowy pozwalają najtaniej jest „przetargować” w lato.

To co mi się akurat w pana artykuliku bardzo podoba, to walenie w miejscowego germanistę, czyli jak ja go nazywam kredytowego – tez uważam, że jest to człowiek chory na władzę. Stawia go pan jednak, jak widzę, na piedestale – jak o człowieka zarządzającego całym tym rajcowskim bałaganem, a w szczególności tym z pokolenia małoletnich. Tu znów się pan wykazuje, raczej niewiedzą o lokalnej polityce, ponieważ pan kredytowy dawno już jest odstawiony na boczny tor – mam nawet nadzieję, że tor ten okaże się ślepy, albo chociaż z prowadzonym w długim, ciemnym tunelu (może być zamurowany).

Pan N zarzuca również redaktorkom, że nie piszą na przykład o tym, iż niejaki rajca Skrzypczak, który jako przewodniczący komisji zwołuje na takową dyrektorów szkół. Wie pan dlaczego? A dlatego, że do tej pory takie działania były w dobrym tonie, a i dlatego że nie zwoływał – jak pan – pisze, tylko po porostu zapraszał. Zresztą w tym wypadku nie byłoby w ogóle problemu. Gdyby ten którego pan tak kocha i literacko liże mu tę część ciała, gdzie plecy kończą swoja szlachetną nazwę – bywał na komisjach, a przynajmniej na tych ważniejszych. Czemu? Może wreszcie zrozumiałby, że jego działania mają być dla ludzi, a żeby tak było – przede wszystkim ludzi trzeba umieć słuchać. Żeby słuchać, trzeba z nimi być, a nie tylko zamykać się w gabinecie z wiklinowym… o przepraszam – teraz już z metalowym krzesłem lub grać w milczenie w szachy podczas imprez na Hibner Platz.

Na koniec Pan N wystąpił wręcz z apelem do naszych gryzipiórków, pisząc … nie warto ginąć za Nowe Pokolenie… nie warto podlizywać się sitwom…nie bądźcie kameleonami, które udają obiektywizm i kulturę osobistą… kryterium rozstrzygającym ma być prawda! Zgadzam się w stu procentach; Prawda jest jednak taka. Włodzimierz Włodarz wraz Mortadelą vel Disco Polo, przez prawie osiem miesięcy zrobili niewiele, żeby nie powiedzieć nic. Paprocka? – już wiemy dlaczego. Kostka w parku? Też już wiemy – na ślub obywatela Turcji (poprzedni WDS), parking przy PKP? Owszem, przy zgodzie całej (wstrętnej, leniwej, chamskiej itd. itd.) rady, która zgodziła sie na ten pomysł Włodzimierza Włodarza, chociaż nie był zaplanowany w budżecie (oj, jak bardzo kładą mu kłody pod nogi, jak bardzo). Ah… zapomniał bym wydali jeszcze mnóstwo kasy na imprezy na Hibner Platz, zaprojektowali kładkę nad torami dla pieszych i rowerzystów – hahahaha. Niech Pan N jeszcze poczeka, aż się zacznie rok szkolny – wtedy dopiero będą tak zwane jaja.

Pan N pisze również, o domniemanej zasadzie naszych gryzipiórków „wiemy, że nie dopowiadamy wszystkich faktów, ale liczymy na to, że tego nie sprawdzicie, tylko nam uwierzycie”. Ostrzega ich również, że głupio być łajzą w jakiejkolwiek profesji. To fakt panie N, to fakt. Zdecydowanie nie dopowiada pan wszystkich faktów, licząc na to, że ci którzy przeczytają uwierzą. To fakt panie N – głupio być łajzą cokolwiek się robi i fajnie, że są ludzie, którzy potrafią, nie boją się, mają siłę pokazywać wszystkie te łajzy, jakie w naszym życiu istnieją.

Kończąc te doniesienie, zacząłem się zastanawiać, czemu akurat teraz (z takim opóźnieniem do opisywanych faktów) ukazał się ten tekst – posłałem więc wiewiórki, aby powęszyły tu i ówdzie. Jak doniosły o nastrojach gawiedzi, o tym co się mówi na mieście a i we wsiach – zrozumiałem. Włodzimierz Włodarz zaczyna czuć przegraną, zaczyna widzieć, że imprezy na Hibner Platz nie wystarczą. Głośno też ludziska mówią, ze może jednak by go odwołać? No więc trzeba zmieniać i ocieplać wizerunek. Dobrze, że chociaż w tej gazecie, bo z tego co wiem najczęściej trafia tylko do urzędników. Możecie zapytać dlaczego to dobrze? Jak to dlaczego? Nie wiecie, że mają teraz raczej smutne i pełne troski dni? Przynajmniej się pośmieją czytając pan N – oni najlepiej wiedzą, jak to wygląda od środka.

A na koniec, chciałem zapewnić czytelników, że nie broniłem nieporadnych, bo pałam do nich jakowąś miłoscią szczególną. Jak z czymś wyskoczą – będę walił jak w bęben! Teraz jednak kłamstwa i niedomówienia pana N doprowadziły mnie do wrzenia – stąd powyższe doniesienie. Poza tym, jeżeli jest jakaś obrona, to tylko i wyłącznie dziennikarzy, którzy mają prawo pisać o kim chcą i którzy moim zdaniem (a i mam nadzieję, że również waszym) są niezależni – jeszcze raz powtarzam, stanowisko nie daje immunitetu przed mediami. Wręcz przeciwnie są one po to, by patrzeć ludziom władzy na ręce – w tym wypadku głowy, które nie bardzo wiedzą co z tą zdobytą władzą począć. Na koniec dodam jeszcze, że czytając artykuł pana N, coś mi cholernie zaleciało wielkim specjalistą od reklamy, który ostatnio znów jest coraz częściej widziany w Nowym Tomyślu. Zaleciało mi, bo wazelina w tekście iście z jego repertuaru… z drugiej zaś strony, trochę za mądrych słów… cholera nie wiem – ale co tam, jakbym się zastanawiał nad każdym małym pieskiem który szczeka na ulicy, to nigdzie bym nie doszedł.

Następne już niedługo. Wiewiórki obiecały, że będą tematy 🙂

P.S. Dwa słowa do pani dwojga imion z kulturalnego domu – Pani się nie denerwuje. Nie ma sensu. Moje wiewiórki są jak Pani widzi nieocenione, a i bardzo rzetelne :).

WDS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s