WDS – część XV – dobrowolna ściepa. Pan Remigiusz – specjalista od Nowego Tomyśla

Witam ponownie. Minęło kilka dni i znów trzeba było się zabrać za pisanie, bo wiewiórki żyć nie dają. Co więcej, nie mogę sobie pozwolić na bagatelizowanie ich pracy, ponieważ zrobił się z tego wiewiórczy ruch społeczny, a ich grono jest coraz większe. To nie wszystko, ponieważ coraz więcej jest w tym ruchu dość dobrze usytuowanych gryzoni, które dokładnie i naocznie widzą co się dzieje i nie mogąc zdzierżyć tego co widzą. Muszę uważać, bo jeszcze zaczną namawiać mnie na założenie jakiego stowarzyszenia, które pójdzie do najbliższych wyborów. Na to nie mogę pozwolić, bo wtedy przestałbym być niezależnym WASZYM DONOSICIELEM SATYRYCZNYM. Jednak oczami mojej powalonej wyobraźni już widzę plakaty z wizerunkiem wiewiórki i napis głosuj na WIEWIÓRCZE POKOLENIE NOWEGO TOMYŚLA, czy jakoś podobnie :).

W pierwszych, już merytorycznych, słowach doniesienia muszę się troszkę pokajać i coś niecoś odszczekać. Nie, nie proszę sie nie martwić, nie będę przepraszał głównych bohaterów moich doniesień, czyli na przykład Włodzimierza Włodarza, Disco Polo czy specjalisty od reklamy. Tym razem chyba (zaraz napiszę dlaczego chyba), będę musiał zwrócić honor najnowszej generacji Nowego Tomyśla, czyli tej części radnych, której komitet opanował radę miasta w tej kadencji. Troszkę wykpiłem ich zbiórkę pieniędzy dla Dominiki, bo szlag mnie trafiał, że nie chcą obniżyć sobie diet (chociażby dla świętego spokoju Tabaki – znaczy raczej nas). Żeby przestał wreszcie gardłować o tym samym i wziął się za jakąś konkretną robotę. Jednak po powrocie do naszego miasta udało mi się jeszcze, kupić nasz Klekoten Zeitung, gdzie w małym artykule stało napisane, że radni ci (jak mówią wiewióry nie wszyscy z tej generacji na to poszli) plus jeden Prześliczny nie tylko złożyli się do kupy generując ponad trzy tysiące złotych polskich, ale także obiecali, że będą robić to cyklicznie. Dlaczego w ten sposób? Czy nie łatwiej zatem po prostu obniżyć sobie diet? I tu padł argument nie do podważenia. Radni ci, robiąc takie zbiórki, będą mieli wpływ na co te pieniądze będą przeznaczane, a gdyby oficjalnie obniżyli diety, to kwota oszczędności zasiliłaby konto gminy, a więc z dużym prawdopodobieństwem zostałaby wykorzystana na zorganizowanie następnej imprezy, której zadaniem byłoby promowanie DOBREGO PANA Włodzimierza Włodarza. Teraz napiszę, dlaczego mam małe wahania w kwestii odszczekania słownej nagonki na Nową Generację Nowego Tomyśla? Otóż zastanawiam się:

  1. Czy rzeczywiście co miesiąc taka ściepa finansowa będzie i skąd to będziemy wiedzieć?
  2. W jakiej wysokości ta kwota będzie i skąd będziemy o tym wiedzieć?
  3. Na jaki cel będą szły pieniądze i skąd będziemy o tym wiedzieć?
  4. Ile nieporadnych złożyło się na taką, a nie inną kwotę i skąd będziemy o tym wiedzieć?

Jeśli panowie (o przepraszam i rodzynek) zagwarantujecie, że będziemy to wiedzieć, podejmuje się oszczekiwać moje faux pas jeszcze niejeden raz.

Poza tym mam jeszcze jedno pytanie. Tym razem do konkretnych nieporadnych, czyli do pana Tabaki i jego kolegi (nie pomnę nazwiska, bo on raczej „niegaduła” jest i taki troszkę pozostaje dla mnie anonimowy – ale tak już jest, jak sie nic nie robi, tylko przytakuje i smaruje wazeliną). Czy panowie, również skorzystacie z tej inicjatywy dobrowolnego obniżenia diet? Czy będziecie dokładać się na szczytne cele – bo niewątpliwie ściepa na dofinansowanie aparatu do oddychania dla Dominiki, takim właśnie celem jest! Panie Tabaka – Również pana działania w tym temacie będą bacznie obserwować moje zaprzyjaźnione wiewiórcze gryzonie. Oczywiście nie zapomnimy o zrzeszonych w innych klubach – z pewnością nie!

Także państwo nieporadni, jak to się mówi – piłeczka jest po waszej stronie – wiewióry czekają na odpowiedź!

Szukając w tem ogórkowem sezonie tematów, wszedłem na stronę internetową NASZEGO urzędu. Leniwie przeglądałem mało istotne wiadomości i już myślałem, że nic mi po tej lekturze, gdy przeczytałem wiadomość, która normalnie zwaliła mnie z nóg, a brzuch ze śmiechu do tej pory mnie boli. Znalazłem oświadczenie pana Remigiusza Pawelczaka (sam się podpisał, więc podaję nazwisko), który to, miał zostać sekretarzem NASZEGO urzędu. Pan Remigiusz, jak mniemam z miejscowości Sieraków (tak stoi w nagłówku), napisał list/odezwę do mieszkańców Miasta i Gminy Nowy Tomyśl. W liście tym informuje, że miejscowa prasa kłamie, pisząc iż zrezygnował on z pracy po jednym dniu (od razu prostuję. Nikt tak nie pisał. Stało tylko napisane, że pan szybko zrezygnował, ale jeśli nie ma pan umiejętności czytania ze zrozumieniem, to może i dobrze, iż stanowiska sekretarza NASZEJ gminy pan nie posiadł).

Poza tym pan Remigiusz podaje przyczyny swojej rezygnacji. Pisze, że pomiędzy dniem konkursu, a dniem zatrudnienia w NASZEJ gminie – dostał inną, bardziej intratną i bliżej usytuowaną pracę. Powiem tak, jeśli pana słowo jest tyle warte, co obietnice wyborcze polityków wszelkiej maści i szczebli, to naprawdę dobrze się stało, że nie posiadł pan tegoż ważnego stanowiska w NASZEJ gminie. Na sam koniec pan Remigiusz „Interesowny” wystawił laurkę naszemu Włodzimierzowi Włodarzowi, pisząc, że tenże zrobił wiele dobrego dla mieszkańców (panie Remigiuszu skąd pan to wie? W Sierakowie już o tym mówią?), że Włodzimierz słucha ludzi i ma świetne plany (no to ma pan szczęście, że pana słuchał, bo innych jakoś nie chce, a o planach to pewnie pan się znów w Sierakowie dowiedział, bo na pewno nie w Nowym Tomyślu), dodając na końcu, że pozytywnie nastawieni mieszkańcy będą te plany popierać, bo warto! (Chyba mieszkańcy Sierakowa panie Remigiuszu, bo u nas takich coraz mniej – niedługo będzie to jak nic gatunek wymarły). Konkludując (dla specjalisty od reklamy tłumaczę: podsumowując), albo pan Remigiusz jest jakimś cholernym prorokiem, którego szkiełko i oko prowadzą od sukcesów życiowych, a i ludzi którzy mają okazję się z nim spotkać, albo to zwykły ściemniacz. Jeśli to ostatnie, to nawet, nawet pasowałby do urzędowego towarzystwa na szczycie i również dlatego, po raz trzeci piszę – dobrze, że jednak nie posiadł pan tej posady.

Teraz dwa słowa do Włodzimierza Włodarza. Czy pan myśli, że nowotomyślanie, którym zdarza się „wchodzić” na stronę urzędu, a nawet czytać zamieszczane tam informacje, są aż tak głupi, żeby uwierzyć, że jakiś tam pan z Sierakowa tak bardzo się przejął losem gminy (którą zresztą ma głęboko gdzieś, nawet po danym słowie) i mieszkańców, że sam bez niczyjej zachęty napisał taką laurkę? Czy Pan ma nas za debili? Przy okazji – dostałem właśnie informację, że jedna z bliskich mi wiewiórek ma szwagra, który ma ciotkę, która wyszła za mąż za marynarza, którego siostra mieszka w Sierakowie. A że rodzina dla wiewiórek jest święta i najważniejsza, i co więcej zrobią dla siebie prawie wszystko, to wici podobno już zostały wysłane – sprawdzimy kto zacz pan Remigiusz „Intratny”. Oczywiście tylko tak dla ciekawości, bo po gościu kurz już dawno opadł i to całe szczęście, że w Sierakowie a nie w NASZYM mieście.

Trzecia wiadomość piętnastego doniesienia (cholera – nie spodziewałem się, że jestem tak płodny twórczo) moim zdaniem również z tych rewelacyjnych. Zapewne wszyscy autochtoni, a i pewnie wielu przyjezdnych oczekuje kilku momentów naszej jarmarkowej zabawy. Jednym z tych momentów, jak co roku było losowanie nagród ufundowanych przez miejscowe Klekoten Zeitung. Nasz lokalna gazeta wydawała tak zwany numer specjalny, czyli „Gazetę Jarmarkową”, my ją za dwa złocisze polskie nabywaliśmy drogą kupna. Następnie wypełnialiśmy ankietę i takową wrzucaliśmy do urny postawionej w stoisku gazety. Warto było, bo co roku nagrody były grzechu warte – a to skuter, a to dwa tysiące pięćset w gotówce, a poza takową nagrodą główną, wiele innych atrakcyjnych sprzętów czy gadżetów. A teraz UWAGA, UWAGA – wiewiórki doniosły mi, że… w tym roku „Gazety Jarmarkowej” NIE BĘDZIE!!! Po prostu właściciele periodyku powiedzieli sobie i nam wszystkim, że własnym imieniem, tudzież logiem, nie będą firmować poczynań pierwszego imprezowicza Nowego Tomyśla – dobrego pana Włodzimierza Włodarza. Każdy czytelnik, chociażby tylko pobieżnie przeglądający stronnice tejże gazety, pewnie się tym nie zdziwi. Gołym okiem widać, że Włodzimierz Włodarz i jego prawa discopolowa ręka do faworytów dziennikarzy nie należą. Można powiedzieć, że na tej wojence jak zwykle poszkodowane będzie, żądne loterii społeczeństwo. Nic bardziej mylnego. Te same wiewiórki, po analizie zdjęć satelitarnych, podsłuchów rozmów i tym podobnym działaniom operacyjnym, doniosły mi że… owi dziennikarze z miłą chęcią obejmą patronatem Światowy Festiwal Wikliny, co oznacza, że…. prawdopodobnie ukaże się „Gazeta Festiwalowa” czy jak ją tam zwał. Znaczy się, kupony będą, losowanie będzie, nagrody również. A Włodzimierzowi Włodarzowi zostanie jedynie do promowania imprezy TV Wielkopolska – oczywiście jeśli Włodzimierz Włodarz będzie dalej wywiązywał się finansowo z kontraktu. Bo z nim to różnie może być, a nóż jakowyś materiał się mu nie spodoba i będzie fora ze dwora, znaczy się z anteny TV Wielkopolska?

Na koniec chcę tylko wyjaśnić, dlaczego tyle razy słowo NASZ (odmieniane jak tylko można), pisałem wielkimi literami. Jak pewnie zauważyliście wtedy to robiłem, gdy słowo to określało gminę, urząd, miasto itp. Tak moi drodzy. To NASZA gmina, NASZE miasto, urząd dla NAS i nie bójmy się mówić o tym głośno. Może wreszcie usłyszą tam gdzie trzeba i może wreszcie zrozumieją, że to nie prywatny folwark.

pozdrawiając czytelników polecam się na przyszłość.

WDS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s