WDS – część XI – Jarmark i sekretarz

No i skończyła się posługa specjalisty od reklamy w naszym urzędzie. Co więcej na Włodzimierz Włodarz, obraził się chyba na swoją pierwszą wazelinę, bo jak donoszą wiewiórki z platana przed urzędem specjalista od reklamy popadł w niełaskę. Podobno łaził na koniec miesiąca po urzędzie, próbował dostać audiencję, by wyprosić wcześniejszą wypłatę – i co i dupa, musiał czekać. Swoją drogą to może nasi nieporadni zapytaliby o realizację umów zleceń w urzędzie, a szczególnie tej jednej umowy. Naszego specjalistę od reklamy, jak pamiętacie było widać wszędzie, tylko nie tam gdzie potrzeba, bo nawet GOI w której miał przez pewien czas przesiadywać, często i gęsto był zamknięty. Nie wiem czy zauważyliście, że nawet w internecie brak już wazeliniarskich wpisów na temat Włodzimierza Włodarza pisanych ręką pierwszego podlizucha Nowego Tomyśla.

Jeszcze tak przy okazji tego pana, to wiewiórki mi doniosły, że podobno zdobył wiedzę na temat mojej tożsamości – co więcej podobno jest tego pewien. Niestety wazelina znów się myli, a tylko szkoda mi podejrzanego – chociaż jemu też przyda się utarcie nosa. No dobrze zostawiam już tę osobę, bo nie ma się nad czym rozwodzić – no chyba, że schowano go tak jak Macierewicza przed wyborami i gdzieś jeszcze wypłynie. Będziemy uważnie obserwować, czy nie pojawia się gdzieś zbyt intensywny zapach wazeliny.

Jak zapewne wszyscy już wiedzą odbyła się następna impreza na Hibner Platz, tym razem z okazji dnia dziecka. Od razu piszę, że akurat przeciwko temu nic nie mam. Myślę, że jednak oprócz imprez przydałoby się robić jeszcze coś innego w tym mieście. Fajne są imprezy, szczególnie dla dzieciaków, ale naprawdę widać gołym okiem, że są to tylko i wyłącznie działania propagandowe i pokazujące ludzkiego pana. Czy nie zauważyliście, drodzy czytelnicy, że na imprezy zaprasza nie urząd (jak to wcześniej bywało), tylko SAM PAN BURMISTRZ NOWEGO TOMYŚLA. Przykładem ostatni plakat „Zaprasza Burmistrz i NOK” – Gawiedź czyta i myśli – przecież on nie może być taki zły i na pewno wszyscy bezczelni radni, którzy zadają na sesjach trudne pytania, to po prostu chamy. Nie chodzi o to, że chcę bronić nieporadnych, bo im też się by przydało zmycie głowy, jednak w tym przypadku muszę ich trochę obronić. Słyszałem od kilku osób, że radni tylko przeszkadzają burmistrzowi i kłócą się z nim na radach. Ludzie! Rada (i jej jednostki) jest organem, który ma między innymi kontrolować i współpracować z burmistrzem. do tego trzeba wiedzy, chociażby na temat pracy urzędu. Od takiej wiedzy są oni skutecznie odcinani. Tak naprawdę na zadawanie pytań został im tylko i wyłącznie właśnie czas sesji. Ostatnio mocno się zdziwiłem, bo pierwszy malkontent Nowego Tomyśla napisał na portalu obywatelskint.pl, że to jednak Włodzimierz Włodarz jest powodem złej sytuacji w mieście. Tenże obywatel może czasem wkurza, może czasem się wymądrza, ale na pewno nie można mu zarzucić braku obiektywizmu. Więc jeśli już nawet on napisał oficjalnie taki tekst, to naprawdę musi być coś na rzeczy. Co więcej jeden z ostatnich jego tekstów, prawie do złudzenia przypominał, satyryczne pisanie, które staram się uprawiać – brawo, brawo Panie Obywatelski.

Wracając do imprezy na dzień dziecka. Jak już pisałem zorganizował ją sam pan Włodzimierz Włodarz, szkoda tylko, że również sam osobiście spóźnił się prawie czterdzieści minut na otwarcie, olewając dziatwę na niego czekającą. Tu nawet nie potrzebne były mi wiewiórki – sam to widziałem na własne oczy. Na Hibenr Platz pojawili się także radni z ramienia Włodzimierza Włodarza. Puszyli się strasznie, szczególnie Tabaka. No bo przecież on jest wybitnie zadowolniony z wyników wyborów prezydenckich. Nie wiem tylko panie Tabaka, czy popularności panu to przynosi, bo z tego co wiem Nowy Tomyśl dał ponad 60% głosów na pierwszego myśliwego RP. Poza tym po placu znów wałęsała się wielka osobowość Nowego Tomyśla pan farbowany profesor Szwiec Piotr, który tym razem przytargał (oczywiście nie sam, bo on jest ARTYSTA) poskładane palety, które miały służyć za punkty zabaw dla dziatwy. Podobno pomysłodawcą tych stoisk była osobista małżonka pierwszego artysty Nowego Tomyśla. Bardzo się tylko zdziwiłem, że tym razem nic nie spalił – a tyle wysuszonego drewna w tych paletach było. Panie artysta! Zawiódł pan gawiedź! Cały czas też czekam na wiadomość od wiewiórek, czy te dokonania wielkiego artysty i jego familii są opłacane przez nasz urząd, czy udzielają się oni charytatywnie, z nadzieją na przyszłe profity czy inne docenienia.

No właśnie – niektóre wiewiórki doniosły mi (zaznaczam, że one to rąbią czysto charytatywnie) że być może Pan wielki artysta szykuję kogoś swojego   na funkcję, która zaraz będzie wakatem (bo chyba on sam się nie rozdwoi i nie będzie jednocześnie męczył studentów w Poznaniu i nas). Chodzi o stołeczek, a nawet stołek dyrektora Nowotomyskiego Ośrodka Kultury. Pani dyrektor dwojga imion Genowefa vel Stasia złożyła oficjalne wypowiedzenie! Trochę żałuję, bo w odczuciu wielu osób może to być przegrana wojna z Włodzimierzem Włodarzem, który jak zapewne pamiętacie chciał ją usunąć ze stanowiska już wcześniej. Jednak do końca tak nie jest. Genia vel Stasia zrezygnowała, bo nie chce swoim nazwiskiem firmować kichy, jaka nam się szykuje. Kicha może być z tegorocznego Jarmarku Chmielo – Wikliniarskiego. Zapytacie dlaczego? No bo do jarmarku zostało niecałe trzy miesiące, a wiele rzeczy nie jest ustalone i to nie dlatego, że pani dwojga imion się w tym roku leni – o nie! Tym razem chodzi o to, że za każdym razem jak przychodziła do urzędu po jakąkolwiek decyzję, to całowała klamkę gabinetu Mortadeli, który to został wyznaczony do współpracy z panią dwojga imion właśnie ramach przygotowań do jarmarku. Główny sponsor imprezy duży, duży browar podobno zastanawia się nad wycofaniem z imprezy i nie ma co się dziwić, przy braku decyzji ze strony urzędu. Co dziwne, jak pani dwojga imion złożyła swoje wypowiedzeniowe pisemko, nagle znalazł się dla niej czas i to ze strony obydwu włodarzy! Z tego co mi doniosły kochane wiewiórki, pani dwojga imion zostanie do końca czerwca, lub do końca sierpnia – ale to tylko w przypadku gdy nasza władza podejmie szybko decyzje związane z organizacją jarmarku. Podsumowując – plotki z czasów kampanii wyborczej, że jeśli wygra Włodzimierz Włodarz, może nie być jarmarku – wcale nie były do końca gołosłowne. Czas pokaże.

Już prawie, prawie mielibyśmy nowego sekretarza gminy. Wygrał gość, oczywiście nie z naszego regionu, tylko z jakiś tak zwanych chojarów. Już nawet został zaakceptowany przez Włodzimierza Włodarza. Już nawet na stronie urzędu ogłoszono tę radosną nowinę. I co? I znów tak zwana dupa. Wybrany pan zrezygnował. W kwestii powodów rezygnacji wiewiórki nie są zgodne. Jedne twierdzą, że chciał tyle pieniędzy ile miała poprzednia pani sekretarz, a Włodzimierz Włodarz nie pozwolił, by jakiś tam sekretarzyna zarabiał więcej od niego i go pogonił. Jednak druga frakcja wiewiórek twierdzi, że wybrany dość szybko zorientował się w co się pakuje i sam spieprzył gdzie pieprz rośnie. Czemu bym się zresztą nie dziwił. Koniec końców wakat sekretarza gminy dalej istnieje. Zresztą nie tylko on, bo informatyka dalej nie ma. Oczywiście Włodzimierz Włodarz sobie poradził, zatrudniając firmę zewnętrzną. I tu niespodzianka. W naszym cudownym powiatowym mieście, nie ma firm informatycznych godnych takiej umowy. Pan Włodzimierz Włodarz nie promuje swojego… znaczy przepraszam – naszego, bo swoje on jednak promuje. Te same niezawodne wiewiórki raczyły donieść, że pod urzędem bardzo często stoi samochód marki Fiat Panda z gustownym napisem INTAK, czyli nazwą firmy informatycznej z miasta Wolsztyn… ups! Trochę to panie Włodzimierzu Włodarzu mało etyczne, gdy nie daje się zarobić ludziom z gminy którą się zarządza…. cholera głupio to brzmi….hhhmmm… już wiem – z gminy w której jakimś przypadkiem zostałem wybrany na burmistrza.

Czekam też na rozstrzygnięcie konkursu na dyrektora drugiej szkoły podstawowej. Dlaczego? Bo w konkursie startuje nowotomyślanin – obecny dyrektor (można go lubić lub nie, jednak nie można powiedzieć, że szkoły nie rozwinął) i pani spadochroniarz z miasta Poznań lub jego okolicy. Ciekawe, co na ten temat myślicie? Lepszy tutejszy znający realia i szkołę jak własną kieszeń, czy obcy? Teraz już ciężko będzie powiedzieć, że nie było dobrych kandydatów z Nowego Tomyśla. Będziemy się temu wszystkiemu przyglądać, a rozstrzygnięcie już 8. czerwca w samo południe. Może rodzice, którym zależy na tym, by jednak pozostał obecny dyrektor – pofatygowaliby się osobiście do szkoły w tym dniu o tej godzinie. Może to komisji konkursowej da wiele do myślenia? Naprawdę zachęcam.

Mimo tych czasem śmiesznych, czasem trwożących wiadomości, niekiedy pojawia się na mojej twarzy radosny uśmiech. Coraz więcej ludzi na mieście mówi, mniej więcej tak: „Kurde (lub nawet gorzej), głosowałem na niego i teraz pluje sobie w brodę”.

Oj zaczynają ludziska chodzić po rozum do głowy, zaczynają na oczy przeglądać, oj zaczynają… a to dobrze nie wróży Włodzimierzu Włodarzu – wiem pan o tym, prawda?

z pozdrowieniami dla wszystkich czytelników – WDS.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s