WDS – część VII – Sesja Rady Miasta

O TEJ CZĘŚĆI WDS PRZESTAŁ UKAZYWAĆ SIĘ NA PORTALU NOWINYLOKALNE.PL – WYJAŚNIENIE POWODÓ W TEKŚCIE.

Do tej pory swe satyryczne doniesienia publikowałem na nowotomyskim portalu nowiny lokalne. Niestety ostatnio redaktor naczelny portalu zaczął próby ingerowania w moje teksty „Tego nie można? Czy to rzeczywiście prawda? Czy to kogoś nie obrazi? itd. itd. Poniższy odcinek miał być opublikowany już kilka dni temu, niestety do tego nie doszło. (naczelny nie jest, ani nie mieszka w Nowym Tomyślu i może dlatego w głowie mu się nie mieszczą rzeczy które opisuję), Dlatego też postanowiłem zaprzestać publikacji na tym portalu. Będę teraz, tak jak nasi ojcowie przed rokiem 1989 drukować tzw. „bibuły” i kolportować „po cichu” na tzw. „mieście”. Od razu zaznaczam, że pozwalam na kopiowanie, skanowanie, umieszczanie w internecie, a nawet o to proszę. WDS Sesja Rady Miasta – niedomówienia niewiedza czy kłamstwa?

No to miałem znów ubaw. Dobrze, że sesja nie jest w godzinach wieczornych, bo miałbym problem. Oglądać kabaret na TVP 2, czy właśnie sesję. Pokazali się całkiem nowi bohaterowie. Burmistrz, pewnie ze względu na zdrówko wiele się nie odzywał, za to jego zastępca, powszechnie zwany przez społeczeństwo Mortadela i przyszła pani nowa zastępczyni burmistrza, czyli pani Fe – dali popis, że ho, ho. Właśnie – o tym, że pani Fe zostanie nowym zastępcą, mówią już nawet zwierzęta w ZOO, chociaż do wigilii jeszcze daleko. Co więcej miejscowe wróble ćwierkają, że pani Fe, to stara znajoma naszego włodarza – dziwnie to brzmi w kontekście konkursów na stanowiska urzędnicze – dziwnie. Oczywiście są to tylko plotki, ale…. Na pewno zapunktowali tym u naszego włodarza. Zdecydowanie wazelinka się przyda, bo podobno ostatnio Mortadela miał krzywe dni z burmistrzem. Te same wróble na mieście ćwierkają, że nawet ostatnio Mortadela po wymianie zdań z szefem, piep.. drzwiami i poszedł w tak zwane …, no daleko. Znów pani Fe musi oczywiście zapracować na nowe stanowisko i dlatego pewnie zadebiutowała na radzie. O czym zresztą z „wdziękiem” poinformowała na początku swojej pierwszej wypowiedzi. Myślę, że można by ustanowić nowotomyskie Oskary, szczególnie w kategoriach: kabaret, największa ściema i najlepsze lanie wody. Już na początku stwierdziłem, ze będzie dobrze, że będzie o czym pisać. Pierwszy wierny naszego terenu nieporadny o ksywie Tabaka zażądał głosu, którego zresztą czeska pyra mu udzieliła. Pan Tabaka przypomniał wszystkim , że właśnie mija siedemdziesiąta rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Dachau i że on z tej okazji chce on przeczytać komunikat. Do tej pory wszystko jest OK, ale pan Tabaka w dalszych słowach powiedział, że na te obchody pojechał arcybiskup, czterdziestu biskupów i kilkuset księży. Dlaczego bo tam właśnie zginęło bardzo dużo duchownych i pan Tabaka poprosił, żeby uczcić ich minutą ciszy. No dobrze, nie przeczę, że tak nie było, nie przeczę, że nie należy im się cześć i chwała – na pewno tak. Tylko dlaczego ani słowa pan Tabaka nie powiedział o tysiącach pozostałych więźniach? Byli nieważni? Trochę to brzydko panie Tabaka. No dobrze, ale może niepotrzebnie się czepiam. Może to było naszemu nieporadnemu potrzebne. Może to podejście ułagodzi nastroje naszych radnych. Ta… chciałbym. Praktycznie od razu po tym Pan Tabaka, pokazał jak to na niego samego wpłynęło. Zażądał zmian w protokole

poprzedniej sesji, czyli się przyczepił do tego, że w dokumencie tym było stało napisane, że była pani naczelnik Wydziału Promocji i Reklamy wygłosiła nie „krótkie”, a „obszerne” przemówienie. Zaś wypowiedź nadwornego fotografa – największego przyjaciela nowotomyskiej promocji i reklamy – kazał wytłuścić, żeby wszyscy potomni zdołali zauważyć, że on nie będzie już firmował swoim nazwiskiem, tego co sie dzieje w naszym mieście – niestety nie jako radny, tylko jako fotograf.   byłem niesamowicie zawiedziony. Poprawki pana Tabaki w głosowaniu oczywiście nie przeszły, co było do przewidzenia. Widać więc, że pan Tabaka zrobił to dla własnej promocji. Chciałem tylko powiedzieć panu Tabace, że już w Biblii mniej więcej tak jest napisane: „Nie mogą te same usta chwalić Boga i przeklinać bliźniego…”, no ale to trzeba znać Biblię a nie tylko kazania. Poza tym było to cholernie małostkowe. Od tej pory na sesji tak jak w polskim filmie – nuda panie, nuda. Czeska Pyra zeznał gdzie i z jakiej okazji bywał od ostatniej sesji. To samo w imieniu burmistrza opowiedział Mortadela. Gadał chyba z dziesięć minut – kompletnie nie wiem po co. Przecież już wszyscy wiedzą, że pan burmistrz skorzystał z moich rad i pojawia się prawie wszędzie, ale nie wiem, po co o tym tak rozwlekle gadać. Wystarczy spojrzeć do naszych obydwu gadzinówek, gdzie liczba zdjęć naszego głównego prawnika zaczyna osiągać poziom zdetronizowanego Henryka I. Już myślałem że nie ma co liczyć na następne tematy do satyrycznego doniesienia, ale już tracąc nadzieję, doczekałem się interpelacji radnych – uuuuu się zaczęło dziać, no ale po kolei. Zajmę się tylko kilkoma osobami i ich wypowiedziami, bo w innym przypadku czytelnicy by się zanudzili. Najpierw (zdecydowanie mijał się z prawdą / unikał właściwej odpowiedzi / koloryzował / kłamał – właściwe podkreślić) Mortdalela. Na pytanie Czeskiej Pyry (zresztą w treści wyrażające troskę – przynajmniej tak to brzmiało) o rozliczenie dotacji związanej z projektem internetu dla społecznie wykluczonych. Mortadela powiedział, że nie trzeba się martwić, bo odpowiedni papier został wysłany. Przyznał, że nie wszystkie odbiory techniczne zostały zrobione, ale to można zrobić później. I tu uwaga – informuje społeczeństwo, że gówno prawda. Odbiory techniczne muszą mieć datę nie przekraczającą 30. marca 2015 roku. Z tą datą muszą być wpisane na tak zwany stan gminy!!! Jeśli jak pan mówi, można je zrobić później i że do tej pory tego jeszcze nie zrobiono – to znaczy, że już przez ponad miesiąc nic nie zostało wpisane do tego rejestru. Bo każdy wpis na stan nawet głupiego taboretu, zamykał by drogę dla tych niewykonanych odbiorach technicznych – normalnie kreatywna księgowość!!! I pan się tym publicznie chwali? I jeszcze tłumaczy, że nie mogliście tego zrobić, bo osoba która sie tym zajmowała już nie pracuje, a informatyk jest na zwolnieniu – a tylko oni byli uprawnieni. Panie Mortadela, teraz uśmiech pojawił się na ustach czytających, bo przecież powszechnie wiadomo, że tę wspomnianą osobę zwolniliście sami (bez świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia), a dlaczego informatyk na zwolnieniu, to już nawet miejscowe wróble dobrze wiedzą. To więc ma być waszym usprawiedliwieniem? No niezłe jaja, niezłe! Co więcej Czeska Pyra zapytał, czy to prawda, że w danych beneficjentów projektu (czyli społecznie wykluczonych) grzebała nieuprawniona pracownica kancelarii prawniczej, której szefową jest doradczyni burmistrza? Niestety odpowiedzi na to pytanie Mortadela nie przedstawił. Czy to ważne? No to pomyślcie. Ta osoba (spoza urzędu) zna wszystkie dane tak zwanych osób wykluczonych. Czyli takich, którzy mają osobiste problemy. Ludzie ci przystępując do programu, z pewnością mieli nadzieję nie tylko na komputery z dostępem do internetu, ale także na dyskrecję – niestety… Swoją drogą to ta pani doradczyni, tym faktem wpuściła pana burmistrza na niezłą minę. Dobrze, że podobno ma ona jeszcze kancelarie w innych miastach województwa. To dla niej dobrze, bo nie wiem, czy będzie miała kolejkę do swojej kancelarii w naszym mieście. Ja osobiście nie chciałbym, żeby ktoś tak fatalnie mi doradzał, szczególnie w kwestiach prawnych. Wracając do sesji – po przerwie pojawił się burmistrz, czym „zrzucił mi kamień z serca”, bo znaczyło to tyle, że tak bardzo chory nie jest. Albo lekarze wypuścili go ze szpitala, albo po prostu dla dobra naszego uciekł z niego samowolnie, czyli na tak zwane własne żądanie. No i właśnie pan burmistrz przy okazji pytania o zatrudnienie referenta prawnego – powiedział, że mimo dwukrotnego ogłoszenia o naborze, nie ma odpowiednich ludzi, a dwóch kandydatów się po prostu wycofało. Nie rozumiem czym pan się dziwi. Kto normalny będzie ryzykował własnym nazwiskiem. Chyba tylko krewni znajomi królika, co więcej raczej ci przyjezdni. Dlaczego? Bo pewnie głupio by im było po tej kadencji (oby skróconej) chodzić z podniesioną głową po naszym pięknym mieście. Właśnie, właśnie… ostatnio byłem w Szamotułach i miałem okazje rozmawiać z kimś, kto piastuje tam dość wysokie stanowisko samorządowe. Wiecie co mi powiedział? Mniej więcej tak: „Po doniesieniach z Nowego Tomyśla, pan Mortadela, raczej nie bardzo szansę na dalszą karierę polityczną w naszym regionie” – upsss. No to będziemy się twardo trzymać się stołka, co zresztą widać było na opisywanej sesji. Chociaż pewnie nie będzie łatwo, bo konkurencja nadchodzi. Konkurencja w osobie nowego zastępcy burmistrza, w osobie pani Fe i tu dochodzimy znów do / zdecydowanego mijania się z prawdą / unikania właściwej odpowiedzi / koloryzowania / kłamania – właściwe podkreślić), Bowiem zapytano panią Fe, dlaczego to w jej wydziale ludzie czekają miesiące na wydanie decyzji? W pierwszych słowach swej wypowiedzi, jak już pisałem, pani Fe zakokietowała, mówiąc że to jej debiut (szkoda, że to nie jest Must Be The Music, bo moglibyśmy przynajmniej nacisnąć przyciski „NIE” i byłby spokój). No i zaraz czar kokietowania prysł, bo pani Fe według mnie nie koloryzowała, nie minęła sie z prawdą, tylko po prostu skłamała. Powiedziała, że te zaległości były spowodowane zdekompletowanie jej zespołu. Nie wiem czy pani bywa w ogóle w pokojach gdzie przebywa pani zespół. Jeśli nie to już pani podpowiadam. Kiedy pani wygrała (sic!) konkurs na to wysokie i ważne stanowisko. W zespole były kilka osób, to znaczy tyle samo co zwykle! Od niedawna jedna na wypowiedzeniu (bo postanowiła z panią nie współpracować), ale cały czas świadczy pracę. Zespół więc był kompletny! Co więcej, jako jeden z tych, których nie dotknęła zaraz zwolnień. Teraz uwaga! Pani Fe jest po prostu wspaniałym lojalnym pracownikiem i nie chciała wkopać swego szefa, który jak wieść gminna niesie rozwiązał wszystkie umowy z dotychczasowymi geodetami – dodam, że podobno dość dobrymi, sprawdzonymi i znającymi nasz teren. Za to podpisał umowy z zupełnie nowymi, których fachowość nasi mieszkańcy (oczywiście ci, którzy mieli w tym interes, czyli czekali na stosowne decyzje) określili w jeden sposób – partacze. Poza tym przez te kilka miesięcy pracy w wydziale Geodezji, pani Fe (również Mortadela) nie wie ile gmina ma terenów inwestycyjnych!

Dopiero pan burmistrz sprostował wypowiedź pani Fe. Wstyd jak beretka z antenką na głowie i to w środku lata. Padło jeszcze pytanie dotyczące tegoż samego tematu. Ktoś juz nie pomnę kto, przypomniał słowa Henryka I, który mówił, że terenów inwestycyjnych jest ponad dwieście hektarów i jak sie to ma do tych siedmiu o których mówią teraz władze. Oczywiście zostało bez odpowiedzi, bo nasza pani Fe nie wie, że w gminie są tez tereny prywatne pod inwestycje. Wcale nie gorsze – co więcej kilka dużych firm właśnie z takich okazji już skorzystało. Przykładami nie będę tu walił – sami sprawdźcie kochani nieporadni – dotyczy to oczywiście, również Pani Fe. Jak na razie to na mój gust, pani naczelnik niezbyt wykazała się kompetencjami do objęcia stanowiska zastępcy burmistrza – przynajmniej takie jest moje zdanie (na wasze w tym temacie czekam w komentarzach). Jeszcze jedna ważna sprawa. W naszym pięknym mieście powstał społeczny komitet budowy wiaduktu nad baną. W każdem innem mieście władze klaskałyby pośladkami z radości, że ktoś chce i może pomóc. W każdem – oprócz naszego, bo pan Mortadela powiedział, cuś takiego, że wyszło, iż komitet jest niepotrzebny a nawet niepotrzebnie miesza, bo oni już sprawę wiaduktu załatwiają w województwie. Zaś społeczny komitet nie jest partnerem do rozmów. No pewnie – załatwiają ! Byli tylko raz i to przed samą sesją. Może rzeczywiście lobbowanie zostawić ludziom, którzy potrafią coś zrobić, a panowie burmistrzowie, niech się jakąś pożyteczną pracą na miejscu zajmą – przynajmniej wstyd nie wychodzi poza granice miasta. Na koniec chciałem pochwalić. Pochwalić inicjatywę zorganizowania przez urząd (chociaż wszędzie było reklamowane, że przez burmistrza) Majówki na placu Niepodległości. Super. Fajna interaktywna zabawa dla dzieci i dorosłych. Burmistrz pograł z ludziskami w szachy – swoja drogą sprytne, bo przy grze rozmawiać nie trzeba, więc mniejsze ryzyko walnięcia głupoty. Żarty na bok – było OK. Jest tylko jedna rzecz, która troszku zepsuła tę fajną zabawę. Ktoś, dziwnym trafem, wieczorem w przeddzień imprezy, ustawił na miejscu zabawy dla dzieci plakat wyborczy pana kandydata na prezydenta RP, Andrzeja D. I naprawdę nieważne, czy to będzie złotousty Duda, czy wolno myślący Komorowski, czy tylko piękna Ogórek czy inny mniej lub bardziej rozpoznawalny kandydat. Nie wykorzystuje się imprezy dla dzieci do takich celów. No niby miasto tego niż umieściło. Dziwnym jednak trafem, stelaż na którym umieszczono plakat, jest dokładnie taki sam na jakim wcześniej wisiały plakaty wyborcze pana radnego Tabaczyńskiego, powszechnie nazywanego Tabaką. Fuj, nieładnie, bardzo nieładnie. Poza tym strasznie podstępnie, tak wieczorem po cichu, akurat w tym miejscu. Szkoda, że tak po cichu nie zachowuje sie pan na sesjach – byłoby mniej obciachu. Podobno jak wampir ugryzie człowieka, to człowiek staje się wampirem. Idąc tym tokiem myślenia, po obejrzeniu naszej sesji, twierdzę, że sporo ludzi w ostatnim czasie musiało zostać pogryzionych przez barany.

WDS

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s