WDS – część XVIII – Ktoś chyba bardzo lubi jątrzyć?

Jak wszyscy wiemy wielkymy krokamy zbliża się Międzynarodowy Festiwal Wikliniarski. Poprzednie władze zabezpieczyły w budżecie na ten cel 75.000 złotych polskich, co zostało potwierdzone porozumieniem z dnia 20. października 2014 roku. Jedni mogą oczywiście mówić, że dużo, że bez sensu. Jednak pamiętajcie, że impreza międzynarodowa – choćby tylko dotyczyła rzemieślników robiących koszyki czy inne przedmioty (mniej lub bardziej praktyczne) z materiału zwanego wikliną. Tym bardziej, że Stowarzyszenie tych co plotą, zobowiązało się do organizacji minimum trzech koncertów za kwotę nie mniejszą niż 120.000 zł!!!!! Będą to koncerty: Bednarek, Margaret i niezrzeszona w telefonii komórkowej Anna Wyszkoni, a więc nie jest to raczej dolna półka popularnej muzyki rozrywkowej.

No, ale wróćmy do wspomnianego porozumienia. Stoi tam napisane, że na te 75.000 zł będą wystawione faktury na miasto, czyli że nie płaci Stowarzyszenie i refakturuje do miasta, tylko od razu same miasto. Żeby się zabezpieczyć miasto w porozumieniu zawarło punkt, który mowa, iż musi być przedstawiony katalog wydatków i musi być on zaakceptowany przez miasto, czyli przez burmistrza.

Porozumienie było zawarte przez stare władze i Włodzimierz Włodarz nic już z tym nie może zrobić…. zaraz, zaraz… nie tak nic. Przecież można zakwestionować wspomniany katalog. Oczywiście wedle porozumienia ma do tego prawo. Jednak Włodzimierz Włodarz oczywiście nie przepuścił okazji do jątrzenia w środowisku i zakwestionował katalog wydatków PUBLICZNIE!!! Normalnie to wyglądałoby to tak: „hmmmm… nie podoba mi się ten katalog. Trzeba to sprawdzić. Zaraz zadzwonię do prezesa stowarzyszenia. Halo, dzień dobry tu mówi burmistrz Nowego Tomyśla, chciałem porozmawiać o katalogu wydatków, kiedy mógłby pan do mnie przyjść” – tak powinno to wyglądać przy normalnym zarządzaniu. U nas wygląda to tak: Włodzimierz Włodarz udostępnia katalog wydatków na głównej stronie urzędu. Dlaczego? A to dlatego, że są w tym katalogu zawarte koszty jurorów festiwalu,. które łącznie opiewają na kwotę troszkę ponad 43.000 zł. Kwota wręcz bulwersująca!!! Tak bulwersująca – ale jak się dokładnie pomyśli, to wcale tak nie jest. Kwota ta jest rozłożona na 7 jurorów, jednego męża zaufania i jednego rzecznika jury, czyli na dziewięć osób. Najwięcej miał dostać przewodniczący – 6.307 zł, najmniej mąż i rzecznik po 3.504 zł. Członkowie jury od 5.685 do 4205 zł. Teraz może powiem rzecz mało popularną, ale prawdziwą. Przy międzynarodowych imprezach tego typu nie są to wcale stawiki szokujące. Tak po prostu na świecie jest. Czy się opłaca? Powiem tak, jeśli Nowy Tomyśl, chciałby wykupić czas antenowy w jakim w różnych telewizjach będą o tym mówić – to mogłoby zabraknąć budżetu. Ja wiem, że Ci którzy zarabiają po mniej niż 2.000 na miesiąc – mogą pomyśleć „cholera, za co?”. Na to jednak nic nie poradzimy – takie są stawki. No ale oczywiście Włodzimierz Włodarz od razu poczuł krew, wiedząc że cyfry mogą zbulwersować i wiadomość upublicznił. No dobra – nie to jest najgorsze. On upublicznił tę wiadomość ze szczegółami! To znaczy, że juror z Niemiec dostanie tyle (najwięcej), a juror z Białorusi tyle, a z Polski tyle (najmniej). Włodzimierzowi Włodarzowi chęć jątrzenia zaślepia umysł… no dobra myślenie i to prawnicze. W ten sposób najnormalniej w świecie ujawnił tajemnicę handlową (nawet jeśli jest wstępna i tylko ustna). Oczywiście będzie się tłumaczył, że nie było tam żadnych danych osobowych. Tak owszem – Była wymieniona tylko i wyłącznie narodowość jurora. No więc każdy głupi, nawet najgłupszy będzie wiedział, że pan „X” zarobił tyle, a pan „Y” tyle, bo oprócz dwóch polaków, narodowości się nie powtarzają.

To jednak jest pestka, pesteczka – malutki kawałek orzeszka laskowego, po który nawet moje wiewiórki się by nie schyliły. Najbardziej bawi pismo podpisane własnoręcznie przez Włodzimierza Włodarza w którym wzywa do uszczegółowienia (a raczej wytłumaczenia się) kilku pozycji w kosztorysie. I tu uwaga!!! Moją szczególną uwagę zwróciły punkty (cytuję):

Po pierwszepodanie imiennego składu Jury ze wskazaniem kryteriów wyboru poszczególnych członków (posiadane tytuły, doświadczenie w uczestnictwie w tego typu imprezach, dorobek zawodowy)

Wiemy już przecież, że nasz Włodzimierz Włodarz jest wybitnym: filozofem prawa, szachistą, koncertmistrzem, imprezowiczem, ekonomistą, drogowcem, muzykiem – szczególnie jazzzzzowym (wielokrotnie użyta litera „z” od wydłużającego się nosa Pinokia – polecam 14 odcinek WDS), negocjatorem, działkowiczem itd., itd. – jednak, że jest specjalistą w wikliniarstwie i że on będzie oceniał kompetencje tak egzotycznej profesji – w życiu bym nie pomyślał. Cholera Ci wyborcy, którzy głosowali na naszego Najjaśniejszego, musieli być po prostu wizjonerami lub prorokami. O dzięki Wam elektorzy, że dostrzegliście te ukryte dary Boskie … o przepraszam pan burmistrz raczej z tych niewierzących – niech będzie dary natury. Konkludując – prezes plecionkarzy, niejaki Pieruńko i główny „Rabin” opisywanego przedsięwzięcia – niejaki Pawlak – paszli won na, zasłużoną lub nie, emeryturę. Jesteście panowie po prostu N I E P O T R Z E B N I!!!

Po drugiewskazanie zadań poszczególnych członków Jury, w tym również Przewodniczącego, Męża Zaufania oraz Rzecznika.

Przed chwilą piałem nad ponadnormatywnymi zdolnościami naszego Włodzimierza Włodarza, a teraz mi głupio. To przecież już w podstawówce, a już na pewno w gimnazjum wiedzą, co robi juror. No dobrze mąż zaufania czy rzecznik – to może już poziom szkoły średniej. Jednak przecież nasz burmistrz jest doktorem filozofii prawa!!! Kurde chyba prawdą jest, jak ludzie mówią że studia w Polsce nie uczą samodzielnego myślenia. Z drugiej strony czy trzeba aż takiego wielkiego myślenia, by określić zadania jurora konkursu. Aha jeszcze jedno. Bym zapomniał, ale właśnie dostałem włoskim orzeszkiem w łeb od dyżurującej wiewiórki, więc pamięć mi od razu wróciła. Wiewiórki doniosły mi, kto prawdopodobnie będzie Rzecznikiem Jury tegoż festiwalu. Jeśli to prawda, to radzę Włodzimierzu Włodarzu nie wychylać się za bardzo. Ostatnio coś niektóre media, nie bardzo pana lubieją :).

Po trzecie i najlepszewskazanie przyczyn dysproporcji pomiędzy wynagrodzeniami poszczególnych członków Jury.

O wysokości wynagrodzeń pisałem juz powyżej i nie jest to dla mnie naprawdę dziwne, że jakowyś Niemiec, czy inny Francuz nie przyjedzie do nas za marne eurocenty. Jednak według mnie, organizatorzy festiwalu, starali się oszczędzić publiczne pieniądze – negocjując stawiki z każdym jurorem z osobna. Jest to normalna praktyka, ale możliwa tylko i wyłącznie w przypadku, gdy wynagrodzenie innych osób na tych samych stanowiskach jest niejawne! No to … bąbki strelił, choinki nie budiet – teraz taki polski czy białoruski juror, może powiedzieć, a pocałujcie mnie tam, gdzie słońce nie dochodzi. Jak Niemiec, czy inna Franca dostaje tyle, to i ja tyle chcę!!! Znaczy się Włodzimierz Włodarz w swojej zapalczywości i chęci jątrzenia, prawdopodobnie zwiększył wydatki na festiwal. To jeszcze nic. Przecież po ujawnieniu tajemnicy handlowej jurorzy, mogą powiedzieć: „Czy wy mieszkacie w jakimś dzikim kraju, w którym nie zachowywane są zwykłe handlowe standardy? (najgorzej zabrzmiałoby to w ustach jurora z Białorusi). Jeśli tak, to na mnie nie liczcie!”. Upss.. i co wtedy? Nie będzie Jury? Nie odbędą się konkursy? Co z zaproszonymi uczestnikami i gośćmi? Nie bójcie się jest wyjście – PRZECIEŻ JURY MOŻE SKŁADAĆ SIĘ Z: Włodzimierza Włodarza, Disco Polo, Pani Fe, Tabaki (szczególnie będzie przydatny przy tematyce religijnej) i tym podobnych fachowców!

I co? Wszystko będzie ok! To nic, że prestiż imprezy leci na mordę. To nic, że już tak dobrze o nas mówić nie będą. To nic, że…. zaraz, zaraz…. a może właśnie o to chodzi? Przecież festiwal nie jest pomysłem obecnych władz i nie będzie odbywał się na Hibner Platz – więc trzeba go po prostu zniszczyć. Oczywiście pod przykrywką opiekuńczego i dbającego o finanse burmistrza. Całe jednak szczęście, że wiewiórki (choć bez doktoratu, a nawet bez studiów) zwróciły na to, moją uwagę.

Nie pisałem jeszcze o tym, że wybrano nareszcie Sekretarza Gminy – została nią niejaka pani Danuta. Fajnie – nareszcie. Podobno Włodzimierz Włodarz postanowił zaproponować tejże pani pracę, po przeanalizowaniu dokumentów, oraz rozmowie komisji z kandydatką. Mam tylko nadzieję, że nie przez bliskie rodzinne pokrewieństwo, z popierającym Włodzimierza w drugiej turze, jednym z kandydatów na stanowisko Wielkiego Księcia Chmielu i Wikliny. Oczywiście to nie zarzut – raczej niewinne pytanie. Jak to stoi napisane w Biblii „Po owocach go poznacie”.

Wiewiórki na wyścigi dopychały się do mnie, by zrelacjonować mi jeden temat z ostatniej sesji Rady Miasta. Wiedzą dobrze skubane, że za fajne wiadomości, jest dodatkowa torebeczka orzeszków. Normalnie mało co sie nie pobiły o pierwszeństwo w doniesieniu. Nie ma się co dziwić, bo temat naprawdę niezły – likwidacja Ośrodka Oświaty i Sporu.

Na sesji tej, niejaki Disco Polo uzasadniał ichniejszy pomysł. Mówił, że wyszli z założenia iż oświata i sport są od siebie oddalone (ciekawe na jaką odległość). Stąd ich propozycja by zagadnienia oświaty i edukacji zostały włączone do struktury urzędu miasta. Sportem miałaby sie zająć nowa jednostka o nazwie Ośrodek Sportu i Rekreacji. Co więcej powiedział, że będzie to tak – jak to funkcjonuje w innych gminach. Sugerował też, że takie rozwiązanie dałoby wymierne korzyści dla gminy – to znaczy, że następne osoby wylecą z roboty na zbity pysk i zasilą szeregi bezrobotnych. Także o czynniku społecznym włodarze nawet nie pomyśleli. Jak pisałem te słowa, jedna z wiewór (pewnie liczyła na dodatkową gratyfikację) podsunęła mi artykuł jednej z naszych klekoten Zaitung, gdzie redaktor (zresztą wstrętny obłudny kłamca – według pana R. Nowaka – polecam poprzedni WDS), czarno na białym pokazuje, że oszczędności są raczej ułudą. Tym bardziej, że nowa jednostka też będzie musiała mieć swojego kierownika (czy dyrektora) i inne funkcje, czyli etaty. Śmieszne jest to, że Disco Polo zwracał uwagę na aspekty oświaty w gminie i zadań miasta z tym związanych – śmieszne dlatego, że gminie oprócz aspektu ekonomicznego nic do oświaty – przypominam, że nadzorem zajmuje się kuratorium. Poza tym w tym artykule redaktor napisał, że zadał sobie trud (a przecież i on, jak inni nasi dziennikarze jest nierzetelny – według pana R. Nowaka) i sprawdził u „Wujka Google”, czy rzeczywiście nie ma gmin o takim tworze, jak nasz obecnie – okazało się, że są i to w niemałej liczbie. No to po co to wszystko? Wyjaśnienie jest nadzwyczaj proste! Na początku panowania Włodzimierz Włodarz, miał wpadkę polegającą na nieudanej próbie zwolnienia dyrektorki kulturalnego domu i kilku innych osób. Musiał się rakiem wycofywać ze swoich narwanych pomysłów (podobno był tak wtedy zły, że wiklinowe krzesło latało). Jedną z tych osób był były zastępca Henryka I – Wojciech R. Znana powszechnie postać, którą niektórzy szanują, niektórzy wręcz przeciwnie. Jednak raczej, żadna z tych osób (jeśli zdrowo myśli), nie mogłaby zarzucić rzeczonemu braku samorządowej wiedzy i doświadczenia. Nie udało się go zwolnić, więc rzeczony wrócił na stanowisko, które zajmował przed podjęciem się roli Wice Henia – stanowisko dyrektora OOiS! Nie będzie ośrodka – nie będzie rzeczonego – PROSTE? Panowie Włodarze – po co takie kombinacyje i fortele. Zaiście nie są one tak wysokich lotów, co fortele niejakiego Onufrego Zagłoby. Są raczej proste, żeby nie napisać prostackie.

Pozdrawiam, czekając na następne kroki i raporty wiewiórek

WDS

Reklamy

Jedna myśl w temacie “WDS – część XVIII – Ktoś chyba bardzo lubi jątrzyć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s